Dostałem niedawno krótki list od jednego z czytelników naszej gazety — „Bezsensownika”:
Drogi panie Romanie,
Zawsze miałem problem z kobietami, no i, wie pan, z całym tym chodzeniem z nimi. To znaczy nogi to ja mam w porząsiu, ale nigdy nie wiedziałem jak z nimi się obchodzić na tych randkach całych (z kobietami, nie nogami). To zawsze moja pięta Arystotelesowa była, nawet mamuśka tak mi mówiła. Przez to nie mogłem znaleźć sobie żadnej kobiety co by ze mną dłużej pochodziła trochę.
Ale ostatnio uczepiła się mnie jedna taka i nie chce mnie zostawić! Nie twierdzę, że to źle, ale to ciągłe siedzenie ze sobą zaczyna mnie już drażnić. Zaczęliśmy się też spotykać u siebie w mieszkaniach od czasu do czasu. Ja tylko nie wiem co jej odbiło bo zawsze gdy jesteśmy u niej, to czupiradło zawsze te światła pogasi, że nic nie widać. Dwa razy już palec sobie stłukłem o nogę od stołu. A, i ten stół! Naustawia tych świeczek, piromanka jedna, że śmierdzi potem przez cały wieczór. Czy ona jest chora? Powinienem ją zabrać do lekarza jakiegoś?
Podczas jednego takiego wieczoru, tym razem u mnie, płakać nagle zaczęła. Myślę sobie — a może ona na to światło uczulona i dlatego u siebie zawsze w ciemnościach siedzi? No bo widzi pan, panie Romanie — zawsze gdy jesteśmy u mnie, zapalam światło jak normalny człowiek. Mam żarówki energooszczędne to co będę sobie żałował? Pytam się jej co to za problem znowu ma, a ona do mnie, że ja nigdy nie jestem romantyczny, czy jakoś tak. Nie miałem zielonego pojęcia o co jej chodzi, ale dla wszystkiego przytaknąłem. Bo pisał pan kiedyś, że kobietom to najlepiej przytakiwać i niech sobie gadają co tam chcą. No i zrobiłem jak pan radził. Pomogło. Coś tam marudziła przez parę minut, ale potem wróciła do siebie.
Gdy już sobie poszła, zajrzałem do słownika co to znaczy to słowo romantyczny. No to czytam: „odnoszący się do romantyzmu — prądu umysłowego w XVIII i XIX w.”. I teraz się pytam, za przeproszeniem: jaki prąd? I w czem?
Panie Romanie, ja pana proszę bo pan to tak zawsze potrafił roztłumaczyć wszystko, jak chłop chłopowi: co to znaczy te romantyczny? I jak zostać tym romantycznym, żeby moja Ela się mnie nie czepiała? Od razu mówię, że żadnym prądem nigdzie się razić nie zamierzam, a już na pewno po umyśle.
Podziękował
Zbigniew
Drogi panie Zbigniewie,
Dziękuję panu bardzo za taki szczegółowy list! Pozwoliłem sobie go opublikować na łamach naszej gazety razem z moją odpowiedzią ponieważ, jak sądzę, nie jest pan osamotniony ze swoim problemem.
Zacznijmy od definicji tego problematycznego słowa. Określenie romantyczny ma kilka znaczeń, ale najodpowiedniejsze wydaje mi się to:
„charakteryzujący się brakiem realizmu życiowego; pobudzający do marzeń; tajemniczy, poetyczny. Romantyczny wieczór. Romantyczny krajobraz.”
Sam pan widzi, panie Zbigniewie, że już sama definicja słownikowa zawiera określenie „romantyczny wieczór”, a więc raczej na pewno mamy do czynienia z odpowiednią definicją! Wystarczy teraz tylko, że dokładnie ją prześledzimy w poszukiwaniu wskazówek, a zanim się pan obejrzy, będzie pan spędzał romantyczne wieczory ze swoją wybranką!
Zanim jeszcze przejdziemy do interpretacji tej definicji, muszę panu powiedzieć, że każda kobieta pragnie romantycznego mężczyzny. Odpowiadam tutaj na pana pytanie, czy pana wybranka jest chora. Otóż nie — z jakichś nieznanych naukowcom przyczyn, kobiety pragną romantyzmu w każdym spotkaniu z ukochanym. Przeprowadzono wiele badań, które miały odpowiedzieć na pytanie, które zadawało sobie wielu mężczyzn: „NO I PO CO?”. Tajemnica jednak pozostaje tajemnicą. Jeden z badaczy skostruował ciekawą hipotezę, którą pozwolę sobie przytoczyć:
Podczas obserwacji szympansów w środowisku naturalnym, udało mi się zaobserwować iż procesy mające na celu wybór partnera zawsze odbywają się po zmroku i zawsze w specyficznym miejscu. Lokacje były różne, jednak często były to okolice zbiorników wodnych gdzie unosił się specyficzny fetor. Co więcej, dookoła często panował hałas w postaci szumu wiatru lub szelestu liści. Statystyki wykazują również, że na każde 10 obserwowanych par, 7 spotykało się w czasie pełni księżyca. Byłem zdumiony, że szympansica wybierała tak niedogodne miejsca i pory dnia do spotkań z potencjalnym partnerem.
Zawsze gdy pozwalały na to okoliczności, nagrywałem te spotkania na kamerę wideo. Nagrania pokazywałem później moim studentkom w przerwach między zajęciami i notowałem ich reakcje: 87% wydało z siebie specyficzny dźwięk, który można zapisać jako „oooooo…”, należy jednak zaznaczyć, że pierwsze „o” zawsze brzmiało bardzo wysoko, po czym każde kolejne „o” obniżało dźwięk o jeden ton. Nie byłem jednak w stanie wydać tego dźwięku z własnej krtani — to musi być dźwięk charakterstyczny dla kobiet.
12% odpowiedziało zgodnie: „a fuu!”. 1% ciągle pytało czy to będzie na egzaminie — traktuję to jako błąd statystyczny.
Wyniki każą mi sądzić, że zdecydowana większość studentek uznała zarejestrowane sceny za romantyczne. Nie udało mi się jednak dowiedzieć dlaczego uznają to za romantyczne zjawisko. 31% odpowiedziało: „no bo to takie słodkie jest”. Analizę wyników musiałem więc przeprowadzić samodzielnie.
Uznałem, że spotkania o zmroku mają za zadanie ukryć twarz osobnika płci męskiej. Wydaje mi się, że niewiele kobiet jest zadowolonych z wyglądu swoich partnerów, dlatego starają się o tym nie myśleć podczas romantycznych spotkań. Brak światła tuszuje ubytki w urodzie twarzy mężczyzny. Cóż, co tu dużo mówić — tuszuje całą jego parszywą gębę.
Analogicznie — spotkania w miejscach o specyficznym zapachu (czy to wydzielanym naturalnie, przez otoczenie, czy sztucznie, przez świeczki-śmierdzidła) mają za zadanie tuszować zapach mężczyzny, szczególnie zapach potu. Dziwi mnie, że kobiety nie potrafią docenić zaawansowanego systemu zarządzania zasobami wodnymi w organizmie mężczyzny. Domyślam się, że powodem jest zazdrość ponieważ u kobiet system ten jest o wiele bardziej prymitywny jednak więcej miejsca poświęcę na ten temat w innym badaniu.
Oczywistym wydaje się teraz dlaczego kobiety uwielbiają gdy podczas romantycznych spotkań coś zawodzi w tle. Ma to za zadanie zagłuszać wszystkie dźwięki jakie wydaje z siebie mężczyzna, włączając w to mowę. Kobiety, obawiając się, że mężczyzna przejmie kontrolę nad rozmową używając wrodzonego talentu do prezentowania logicznych i silnych argumentów, stara się ukierunkować uwagę mężczyzny na coś innego niż rozmowa. Zaawansowany umysł mężczyzny nie jest w stanie skupić się na dwóch rzeczach na raz, przez co musi przeanalizować informacje przekazywane przez tło rozmowy, zanim zajmie się obalaniem bzdur wygadywanych przez kobietę. Ta z kolei, świadoma zagrożenia, posługuje się tym nieuczciwym fortelem, aby zdobyć przewagę.
Autor: prof. Władysław Szop
Pomimo iż nadal jest to niepotwierdzona hipoteza, wydaje się być niezwykle trafna. Postaram się skompletować zestaw wskazówek jak spędzić romantyczny wieczór w oparciu o zacytowany artykuł profesora Szopa.
Po pierwsze — niestety wydaje mi się, że zgaszenie świateł będzie konieczne, panie Zbigniewie. Wszystko wskazuje na to, że kobieta lepiej się czuje gdy nie widzi dokładnie twarzy swojego partnera. Jeżeli obawia się pan o swoje palce u stóp, które mogą ucierpieć podczas chodzenia po ciemku, mam dwie sugestie:
a) niech pan włoży odpowiednie obuwie, które będzie amortyzowało uderzenia. Wydaje mi się, że obuwie gumowe będzie najodpowiedniejsze. Proszę również pamiętać o delikatnej kości pomiędzy kostką a kolanem! Zwykłe gumaki powinny skutecznie chronić zarówno pana palce jak i dolną część nogi;
b) proszę zawsze mieć na podorędziu latarkę. Jeżeli wybranka poprosi pana o przemieszczenie się, na przykład w celu przyniesienia napoju alkoholowego, może pan użyć latarki, aby zlokalizować zagrożenia dla palców. Jeżeli nie posiada pan odpowiedniej latarki, przenośny mini-reflektor również powinien zdać egzamin.
Po drugie — z przykrością stwierdzam, że musi pan znosić tak znienawidzone przez nas wszyskich świeczki-śmierdzidła. Profesor Szop przedstawił przekonującą teorię na ten temat. Ja uważam dodatkowo, że zapalanie tych świeczek ma na celu torturowanie mężczyzny — zgodzi się na wszystko, aby uwolnić się od tego dławiącego smrodu. Proponuję jednak, aby przejął pan kontrolę w tej kwestii. Niech pan porozlewa parę butelek piwa do małych kieliszków i porozstawia je w różnych miejscach w pokoju gdzie spotyka się pan z ukochaną. Z jednej strony spełni pan wymóg romantycznego wieczoru poprzez wytworzenie dziwnego, nikomu niepotrzebnego zapachu, z drugiej — będzie mógł pan łechtać swoje nozdrza tą wyborną perfumą.
Po trzecie — dźwięki w tle. Kobiety czują się pewniej podczas rozmowy, mając poczucie, że skupiają ostry jak brzytwa umysł mężczyzny na czymś innym niż pogawędka. Tutaj również sugeruję przejęcie kontroli. Jeżeli pokój w którym spotyka się pan z ukochaną znajduje się niedaleko łazienki, niech pan zostawi niedokręcony zawór w spłuczce toalety. Sprawi to, że woda będzie nieustannie spływać co wytworzy nieprzerwany, acz spokojny i kojący dźwięk. Spełni pan wymóg obecności dziwnych dźwięków przeszkadzających w rozmowie jednak nie będzie to dźwięk na tyle natarczywy, aby rzeczywiście przeszkadzać panu w konwersacji.
Jeżeli pokój znajduje się z dala od łazienki, musi pan dopilnować, aby w pokoju obok stał telewizor bądź radio. Proszę ustawić jedno albo drugie na kanał sportowy. To będzie z kolei wytrącało z równowagi kobietę podczas gdy pana będzie pobudzało do pogawędki!
To były wskazówki typowo praktyczne, zainspirowane wspaniałym artykułem profesora Szopa, pomagające w wytworzeniu odpowiedniej atmosfery podczas wieczoru. Przeanalizujmy teraz definicję zaczerpniętą ze słownika, aby nauczyć się jak być romantycznym w codziennym życiu! Będzie to niezwykle przydatne ponieważ po zdobyciu tej wiedzy, romantyczność podczas wieczorów będzie przychodziła naturalnie!
Przypomnijmy sobie ową definicję, a następnie przeanalizujmy ją, krok, po kroku:
romantyczny: charakteryzujący się brakiem realizmu życiowego; pobudzający do marzeń; tajemniczy, poetyczny. Romantyczny wieczór. Romantyczny krajobraz.
„Charakteryzujący się brakiem realizmu życiowego”
To fragment przytoczonej przed chwilą definicji. Domyślam się, że chodzi tutaj głównie o tematy podejmowane podczas rozmowy. Zatem jeżeli chce pan być romantyczny, poruszane przez pana kwestie muszą, idąc za definicją, charakteryzować się brakiem realizmu życiowego. Innymi słowy: musi pan gadać od rzeczy.
„Pobudzający do marzeń”
To akurat jest bardzo proste! Kobiety niezwykle często głośno marzą o posiadaniu różnych drogich przedmiotów, takich jak sukienki, buty, torebki czy biżuteria. Jeżeli chce pan być romantyczny, koniecznie — podkreślam — koniecznie musi pan dopilnować, aby kobieta ciągle marzyła o tych przedmiotach. A wiadomo przecież, że jeżeli ktoś coś dostanie to przestaje o tym marzyć, prawda? Dlatego jeżeli pana ukochana odezwie się w te słowa:
- Ah, skarbie… Widziałam dzisiaj w sklepie taki piękny pierścionek! I całkiem niedrogi, wiesz? Idealnie pasowałby mi do tych butów, które podpatrzyłam w innym sklepie. Ależ to były buty! A te buty z kolei idealnie komponują się z sukienką, którą widziałam w centrum handlowym przy rondzie. Wiesz którym, prawda? Te takie duże, niebieske, zapomniałam nazwy… Ale ta sukienka! Szyta po prostu jak na mnie! I miała takie piękne, jaśminowe koronki! Koniecznie musimy jutro się tam wybrać! Musisz zobaczyć ten pierścionek, ah ten pierścionek! Kupisz mi go, kochanie?
Musi pan zachować spokój, nieodzowny przy romantycznej postawie, zignorować wszystkie pułapki zastawione w wypowiedzi przez kobietę, które mają na celu zmylić delikatny umysł mężczyzny (szczególnie to podstępne określenie koloru zielonego), a następnie dla dobra ukochanej oraz dla dobra romantycznego wieczoru odpowiedzieć z niezachwianą powagą:
- Nie.
W ten sposób właśnie kobietę pobudza się do marzeń. A nie mówiłem, że proste?!
„Tajemniczy”
Spełnienie tego warunku jest równie proste co pobudzanie do marzeń, jeżeli nie prostsze. Wystarczy po prostu być tajemniczym. Oto parę przykładów z życia wziętych, które pokazują jak można być tajemniczym w związku:
[należy zamknąć się w łazience i długo z niej nie wychodzić. Ciekawska natura kobiety nie pozwoli jej zignorować takiej tajemnicy, dlatego z pewnością zapyta:]
- Co ty tam tak długo robisz?!
[należy niewinnym głosem, krótko odpowiedzieć:]
- Nic.
[siłą rzeczy w zamieszkiwanym przez Was lokum raz na jakiś czas coś się zepsuje. Kobieta, istota straszliwie ciekawa, na pewno nie powstrzyma się od pytania:]
- Kiedy ty to w końcu naprawisz?!
[zachowaj poważną minę i odpowiedz tajemniczym tonem, jakby Ci nie zależało:]
- Niedługo.
[jeżeli wrócisz późniejszym wieczorem z niewinnego spotkania ze znajomymi, kobieta z pewnością zapyta, aby zaspokoić swoją wrodzoną ciekawość:]
- Gdzieś ty był?!
[należy wtedy odpowiedzieć spokojnie, jednocześnie dbając o zachowanie postawy względnie wertykalnej, aby się nie zdradzić:]
- Nigdzie.
[uwaga, ważne! Jeżeli kobieta, chcąc dać upust swej nieograniczonej ciekawości, zacznie dopytywać się o obecność innych kobiet na Twoim towarzyskim spotkaniu, na przykład używając słów:]
- A co niby ma znaczyć ta szminka na kołnierzyku???!!!
[… należy jak najszybciej zaniechać prób spełnienia wymogu bycia tajemniczym, a zamiast tego natychmiast udać się w stronę najbliższego wyjścia ewakuacyjnego. W sytuacjach szczególnie niebezpiecznych nie należy zbyt pochopnie wykluczać okien jako możliwych dróg ewakuacji.]
„Poetyczny”
To może być już trudniejsze do wykonania, jako, że wymaga kreatywności i umiejętności pisarskich. Aby spełnić ten warunek, należy jak najczęściej zachwalać urodę naszej wybranki w postaci krótkich, wierszowanych (koniecznie rymowanych) utworów poetyckich. Przykład:
Na górze róże
Na dole zboże,
Od Twego stąpania
Trzęsie się podłoże.
Sam pan widzi, panie Zbigniewie, że zarówno bycie romantycznym w codziennym życiu jak i kreowanie odpowiedniej atmosfery podczas romantycznych wieczorów nie jest takie trudne jak mogłoby się to wydawać. Mam nadzieję, że odpowiedziałem na pana, jak i wszystkich zainteresowanych tematem, pytania. Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu romantycznych wieczorów!
Roman Tyczny
redaktor naczelny
VN:F [1.9.3_1094]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)