RSS
 

Nowości, nowości, nowości!

19 sie

Kto jest w sta­nie powie­dzieć co się zmie­niło? :>

Blog był dzi­siaj kilka razy wyłą­czany, a odwie­dza­ją­cym uka­zy­wał się taki widok:

Komu­ni­kat wysy­łany przez wtyczkę „Main­te­nance Mode”.

Ze sta­ty­styk odwie­dza­ją­cych widzę, że zde­cy­do­wana więk­szość czy­tel­ni­ków mojego bloga to osoby, które poszu­kują odpo­wie­dzi na jeden z opi­sa­nych przeze mnie pro­ble­mów zwią­za­nych z Inter­ne­tem czy kom­pu­te­rem (wpis „Odzy­ski­wa­nie histo­rii czatu na Face­bo­oku” został odwie­dzony grubo ponad ponad 5 tysięcy razy). Jestem pewien, że jakaś grupa odwie­dza­ją­cych natra­fiła dzi­siaj na komu­ni­kat o zamknię­ciu bloga przez co nie mogła uzy­skać odpo­wie­dzi na drę­czące ich pyta­nia. Korzy­sta­jąc z oka­zji chciał­bym prze­pro­sić za wszel­kie nie­do­god­no­ści tym spowodowane ;-)

Co się zmie­niło? Głu­pie pyta­nie! Wygląd, oczy­wi­ście! Zde­cy­do­wa­łem się zmie­nić wygląd bloga z dwóch powodów:

  1. lubię zmiany nastę­pu­jące od czasu do czasu,
  2. wcze­śniej­szy motyw bloga zaczął się bun­to­wać gdy pró­bo­wa­łem mody­fi­ko­wać go pod wła­sne potrzeby.

Dla­tego wczo­raj zna­la­złem odpo­wiedni motyw (nie­stety nie jestem na tyle uta­len­to­wany, aby stwo­rzyć coś takiego wła­sno­ręcz­nie… Infor­ma­cje o aktu­al­nym moty­wie można zna­leźć tutaj), a dzi­siaj wyłą­czy­łem bloga by móc szybko i spraw­nie nowy motyw zasto­so­wać, a następ­nie poprze­ra­biać i zaadaptować.

Do zmiany wyglądu można rów­nież zali­czyć zmianę tak zwa­nej favi­kony (ikony, która wyświe­tla się obok nazwy bloga po doda­niu go do ulu­bio­nych). Moje konta na Twit­te­rzeBli­pie rów­nież otrzy­mały nowy wygląd, który ma nawią­zy­wać do kolo­ry­styki bloga.

Inną zmianą, która została wpro­wa­dzona już kilka dni temu, to zmiana pro­gramu odpo­wie­dzial­nego za moni­to­ro­wa­nie sta­ty­styk odwie­dza­ją­cych. Do tej pory korzy­sta­łem z Google Ana­ly­tics jed­nak po tym jak posta­no­wi­łem ogra­ni­czyć korzy­sta­nie z ser­wi­sów Google do mini­mum, zna­la­złem o wiele lep­szą alter­na­tywę — Piwik.

Prze­pro­wadzkę mogę chyba uznać za skoń­czoną cho­ciaż na pewno gdzieś jesz­cze czai się jakiś błąd, lite­rówka czy nie­prze­tłu­ma­czone wyra­że­nie. Będę bar­dziej niż wdzięczny za pomoc w wyła­py­wa­niu tego typu cho­chli­ków, czy to za pomocą wia­do­mo­ści e-mail, czy za pomocą komen­ta­rzy. Z góry dziękuję!

Aby mieć pew­ność, że widzisz bloga w jego nowej odsło­nie, zale­cam wyczysz­cze­nie pamięci pod­ręcz­nej prze­glą­darki (cache).

VN:F [1.9.3_1094]

Czy ten wpis przy­padł Ci do gustu? A może kom­plet­nie zanu­dził? Zagłosuj!

Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
 
Brak komentarzy

Kategoria: Zmiany na blogu | Przeczytano 22 razy | Drukuj ten post Drukuj ten post

 

Jak być romantycznym?

03 sie

Dosta­łem nie­dawno krótki list od jed­nego z czy­tel­ni­ków naszej gazety — „Bez­sen­sow­nika”:

Drogi panie Romanie,

Zawsze mia­łem pro­blem z kobie­tami, no i, wie pan, z całym tym cho­dze­niem z nimi. To zna­czy nogi to ja mam w porzą­siu, ale nigdy nie wie­dzia­łem jak z nimi się obcho­dzić na tych rand­kach całych (z kobie­tami, nie nogami). To zawsze moja pięta Ary­sto­te­le­sowa była, nawet mamuśka tak mi mówiła. Przez to nie mogłem zna­leźć sobie żadnej kobiety co by ze mną dłu­żej pocho­dziła trochę.

Ale ostat­nio ucze­piła się mnie jedna taka i nie chce mnie zosta­wić! Nie twier­dzę, że to źle, ale to cią­głe sie­dze­nie ze sobą zaczyna mnie już draż­nić. Zaczę­li­śmy się też spo­ty­kać u sie­bie w miesz­ka­niach od czasu do czasu. Ja tylko nie wiem co jej odbiło bo zawsze gdy jeste­śmy u niej, to czu­pi­ra­dło zawsze te świa­tła pogasi, że nic nie widać. Dwa razy już palec sobie stłu­kłem o nogę od stołu. A, i ten stół! Nausta­wia tych świe­czek, piro­manka jedna, że śmier­dzi potem przez cały wie­czór. Czy ona jest chora? Powi­nie­nem ją zabrać do leka­rza jakiegoś?

Pod­czas jed­nego takiego wie­czoru, tym razem u mnie, pła­kać nagle zaczęła. Myślę sobie — a może ona na to świa­tło uczu­lona i dla­tego u sie­bie zawsze w ciem­no­ściach sie­dzi? No bo widzi pan, panie Roma­nie — zawsze gdy jeste­śmy u mnie, zapa­lam świa­tło jak nor­malny czło­wiek. Mam żarówki ener­go­osz­czędne to co będę sobie żało­wał? Pytam się jej co to za pro­blem znowu ma, a ona do mnie, że ja nigdy nie jestem roman­tyczny, czy jakoś tak. Nie mia­łem zie­lo­nego poję­cia o co jej cho­dzi, ale dla wszyst­kiego przy­tak­ną­łem. Bo pisał pan kie­dyś, że kobie­tom to naj­le­piej przy­ta­ki­wać i niech sobie gadają co tam chcą. No i zro­bi­łem jak pan radził. Pomo­gło. Coś tam maru­dziła przez parę minut, ale potem wró­ciła do siebie.

Gdy już sobie poszła, zaj­rza­łem do słow­nika co to zna­czy to słowo roman­tyczny. No to czy­tam: „odno­szący się do roman­ty­zmu — prądu umy­sło­wego w XVIIIXIX w.”. I teraz się pytam, za prze­pro­sze­niem: jaki prąd? I w czem?

Panie Roma­nie, ja pana pro­szę bo pan to tak zawsze potra­fił roz­tłu­ma­czyć wszystko, jak chłop chło­powi: co to zna­czy te roman­tyczny? I jak zostać tym roman­tycz­nym, żeby moja Ela się mnie nie cze­piała? Od razu mówię, że żadnym prą­dem nigdzie się razić nie zamie­rzam, a już na pewno po umyśle.

Podzię­ko­wał

Zbi­gniew

Drogi panie Zbigniewie,

Dzię­kuję panu bar­dzo za taki szcze­gó­łowy list! Pozwo­li­łem sobie go opu­bli­ko­wać na łamach naszej gazety razem z moją odpo­wie­dzią ponie­waż, jak sądzę, nie jest pan osa­mot­niony ze swoim problemem.

Zacznijmy od defi­ni­cji tego pro­ble­ma­tycz­nego słowa. Okre­śle­nie roman­tyczny ma kilka zna­czeń, ale naj­od­po­wied­niej­sze wydaje mi się to:

„cha­rak­te­ry­zu­jący się bra­kiem reali­zmu życio­wego; pobu­dza­jący do marzeń; tajem­ni­czy, poetyczny. Roman­tyczny wie­czór. Roman­tyczny krajobraz.”

Sam pan widzi, panie Zbi­gnie­wie, że już sama defi­ni­cja słow­ni­kowa zawiera okre­śle­nie „roman­tyczny wie­czór”, a więc raczej na pewno mamy do czy­nie­nia z odpo­wied­nią defi­ni­cją! Wystar­czy teraz tylko, że dokład­nie ją prze­śle­dzimy w poszu­ki­wa­niu wska­zó­wek, a zanim się pan obej­rzy, będzie pan spę­dzał roman­tyczne wie­czory ze swoją wybranką!

Zanim jesz­cze przej­dziemy do inter­pre­ta­cji tej defi­ni­cji, muszę panu powie­dzieć, że każda kobieta pra­gnie roman­tycz­nego męż­czy­zny. Odpo­wia­dam tutaj na pana pyta­nie, czy pana wybranka jest chora. Otóż nie — z jakichś nie­zna­nych naukow­com przy­czyn, kobiety pra­gną roman­ty­zmu w każ­dym spo­tka­niu z uko­cha­nym. Prze­pro­wa­dzono wiele badań, które miały odpo­wie­dzieć na pyta­nie, które zada­wało sobie wielu męż­czyzn: „NOPO CO?”. Tajem­nica jed­nak pozo­staje tajem­nicą. Jeden z bada­czy sko­stru­ował cie­kawą hipo­tezę, którą pozwolę sobie przytoczyć:

Pod­czas obser­wa­cji szym­pan­sów w środo­wi­sku natu­ral­nym, udało mi się zaob­ser­wo­wać iż pro­cesy mające na celu wybór part­nera zawsze odby­wają się po zmroku i zawsze w spe­cy­ficz­nym miej­scu. Loka­cje były różne, jed­nak czę­sto były to oko­lice zbior­ni­ków wod­nych gdzie uno­sił się spe­cy­ficzny fetor. Co wię­cej, dookoła czę­sto pano­wał hałas w postaci szumu wia­tru lub sze­le­stu liści. Sta­ty­styki wyka­zują rów­nież, że na każde 10 obser­wo­wa­nych par, 7 spo­ty­kało się w cza­sie pełni księ­życa. Byłem zdu­miony, że szym­pan­sica wybie­rała tak nie­do­godne miej­sca i pory dnia do spo­tkań z poten­cjal­nym partnerem.

Zawsze gdy pozwa­lały na to oko­licz­no­ści, nagry­wa­łem te spo­tka­nia na kamerę wideo. Nagra­nia poka­zy­wa­łem póź­niej moim stu­dent­kom w prze­rwach mię­dzy zaję­ciami i noto­wa­łem ich reak­cje: 87% wydało z sie­bie spe­cy­ficzny dźwięk, który można zapi­sać jako „oooooo…”, należy jed­nak zazna­czyć, że pierw­sze „o” zawsze brzmiało bar­dzo wysoko, po czym każde kolejne „o” obni­żało dźwięk o jeden ton. Nie byłem jed­nak w sta­nie wydać tego dźwięku z wła­snej krtani — to musi być dźwięk cha­rak­ter­styczny dla kobiet.

12% odpo­wie­działo zgod­nie: „a fuu!”. 1% cią­gle pytało czy to będzie na egza­mi­nie — trak­tuję to jako błąd statystyczny.

Wyniki każą mi sądzić, że zde­cy­do­wana więk­szość stu­den­tek uznała zare­je­stro­wane sceny za roman­tyczne. Nie udało mi się jed­nak dowie­dzieć dla­czego uznają to za roman­tyczne zja­wi­sko. 31% odpo­wie­działo: „no bo to takie słod­kie jest”. Ana­lizę wyni­ków musia­łem więc prze­pro­wa­dzić samodzielnie.

Uzna­łem, że spo­tka­nia o zmroku mają za zada­nie ukryć twarz osob­nika płci męskiej. Wydaje mi się, że nie­wiele kobiet jest zado­wo­lo­nych z wyglądu swo­ich part­ne­rów, dla­tego sta­rają się o tym nie myśleć pod­czas roman­tycz­nych spo­tkań. Brak świa­tła tuszuje ubytki w uro­dzie twa­rzy męż­czy­zny. Cóż, co tu dużo mówić — tuszuje całą jego par­szywą gębę.

Ana­lo­gicz­nie — spo­tka­nia w miej­scach o spe­cy­ficz­nym zapa­chu (czy to wydzie­la­nym natu­ral­nie, przez oto­cze­nie, czy sztucz­nie, przez świeczki-śmierdzidła) mają za zada­nie tuszo­wać zapach męż­czy­zny, szcze­gól­nie zapach potu. Dziwi mnie, że kobiety nie potra­fią doce­nić zaawan­so­wa­nego sys­temu zarzą­dza­nia zaso­bami wod­nymi w orga­ni­zmie męż­czy­zny. Domy­ślam się, że powo­dem jest zazdrość ponie­waż u kobiet sys­tem ten jest o wiele bar­dziej pry­mi­tywny jed­nak wię­cej miej­sca poświęcę na ten temat w innym badaniu.

Oczy­wi­stym wydaje się teraz dla­czego kobiety uwiel­biają gdy pod­czas roman­tycz­nych spo­tkań coś zawo­dzi w tle. Ma to za zada­nie zagłu­szać wszyst­kie dźwięki jakie wydaje z sie­bie męż­czy­zna, włą­cza­jąc w to mowę. Kobiety, oba­wia­jąc się, że męż­czy­zna przej­mie kon­trolę nad roz­mową uży­wa­jąc wro­dzo­nego talentu do pre­zen­to­wa­nia logicz­nych i sil­nych argu­men­tów, stara się ukie­run­ko­wać uwagę męż­czy­zny na coś innego niż roz­mowa. Zaawan­so­wany umysł męż­czy­zny nie jest w sta­nie sku­pić się na dwóch rze­czach na raz, przez co musi prze­ana­li­zo­wać infor­ma­cje prze­ka­zy­wane przez tło roz­mowy, zanim zaj­mie się oba­la­niem bzdur wyga­dy­wa­nych przez kobietę. Ta z kolei, świa­doma zagro­że­nia, posłu­guje się tym nie­uczci­wym for­te­lem, aby zdo­być przewagę.

Autor: prof. Wła­dy­sław Szop

Pomimo iż nadal jest to nie­po­twier­dzona hipo­teza, wydaje się być nie­zwy­kle trafna. Posta­ram się skom­ple­to­wać zestaw wska­zó­wek jak spę­dzić roman­tyczny wie­czór w opar­ciu o zacy­to­wany arty­kuł pro­fe­sora Szopa.

Po pierw­sze — nie­stety wydaje mi się, że zga­sze­nie świa­teł będzie konieczne, panie Zbi­gnie­wie. Wszystko wska­zuje na to, że kobieta lepiej się czuje gdy nie widzi dokład­nie twa­rzy swo­jego part­nera. Jeżeli oba­wia się pan o swoje palce u stóp, które mogą ucier­pieć pod­czas cho­dze­nia po ciemku, mam dwie sugestie:

a) niech pan włoży odpo­wied­nie obu­wie, które będzie amor­ty­zo­wało ude­rze­nia. Wydaje mi się, że obu­wie gumowe będzie naj­od­po­wied­niej­sze. Pro­szę rów­nież pamię­tać o deli­kat­nej kości pomię­dzy kostką a kola­nem! Zwy­kłe gumaki powinny sku­tecz­nie chro­nić zarówno pana palce jak i dolną część nogi;

b) pro­szę zawsze mieć na podo­rę­dziu latarkę. Jeżeli wybranka poprosi pana o prze­miesz­cze­nie się, na przy­kład w celu przy­nie­sie­nia napoju alko­ho­lo­wego, może pan użyć latarki, aby zlo­ka­li­zo­wać zagro­że­nia dla pal­ców. Jeżeli nie posiada pan odpo­wied­niej latarki, prze­no­śny mini-reflektor rów­nież powi­nien zdać egzamin.

Po dru­gie — z przy­kro­ścią stwier­dzam, że musi pan zno­sić tak znie­na­wi­dzone przez nas wszy­skich świeczki-śmierdzidła. Pro­fe­sor Szop przed­sta­wił prze­ko­nu­jącą teo­rię na ten temat. Ja uwa­żam dodat­kowo, że zapa­la­nie tych świe­czek ma na celu tor­tu­ro­wa­nie męż­czy­zny — zgo­dzi się na wszystko, aby uwol­nić się od tego dła­wią­cego smrodu. Pro­po­nuję jed­nak, aby prze­jął pan kon­trolę w tej kwe­stii. Niech pan poroz­lewa parę bute­lek piwa do małych kie­lisz­ków i poroz­sta­wia je w róż­nych miej­scach w pokoju gdzie spo­tyka się pan z uko­chaną. Z jed­nej strony spełni pan wymóg roman­tycz­nego wie­czoru poprzez wytwo­rze­nie dziw­nego, nikomu nie­po­trzeb­nego zapa­chu, z dru­giej — będzie mógł pan łech­tać swoje noz­drza tą wyborną perfumą.

Po trze­cie — dźwięki w tle. Kobiety czują się pew­niej pod­czas roz­mowy, mając poczu­cie, że sku­piają ostry jak brzy­twa umysł męż­czy­zny na czymś innym niż poga­wędka. Tutaj rów­nież suge­ruję prze­ję­cie kon­troli. Jeżeli pokój w któ­rym spo­tyka się pan z uko­chaną znaj­duje się nie­da­leko łazienki, niech pan zostawi nie­do­krę­cony zawór w spłuczce toa­lety. Sprawi to, że woda będzie nie­ustan­nie spły­wać co wytwo­rzy nie­prze­rwany, acz spo­kojny i kojący dźwięk. Spełni pan wymóg obec­no­ści dziw­nych dźwię­ków prze­szka­dza­ją­cych w roz­mo­wie jed­nak nie będzie to dźwięk na tyle natar­czywy, aby rze­czy­wi­ście prze­szka­dzać panu w konwersacji.

Jeżeli pokój znaj­duje się z dala od łazienki, musi pan dopil­no­wać, aby w pokoju obok stał tele­wi­zor bądź radio. Pro­szę usta­wić jedno albo dru­gie na kanał spor­towy. To będzie z kolei wytrą­cało z rów­no­wagi kobietę pod­czas gdy pana będzie pobu­dzało do pogawędki!

To były wska­zówki typowo prak­tyczne, zain­spi­ro­wane wspa­nia­łym arty­ku­łem pro­fe­sora Szopa, poma­ga­jące w wytwo­rze­niu odpo­wied­niej atmos­fery pod­czas wie­czoru. Prze­ana­li­zujmy teraz defi­ni­cję zaczerp­niętą ze słow­nika, aby nauczyć się jak być roman­tycz­nym w codzien­nym życiu! Będzie to nie­zwy­kle przy­datne ponie­waż po zdo­by­ciu tej wie­dzy, roman­tycz­ność pod­czas wie­czo­rów będzie przy­cho­dziła naturalnie!

Przy­po­mnijmy sobie ową defi­ni­cję, a następ­nie prze­ana­li­zujmy ją, krok, po kroku:

roman­tyczny: cha­rak­te­ry­zu­jący się bra­kiem reali­zmu życio­wego; pobu­dza­jący do marzeń; tajem­ni­czy, poetyczny. Roman­tyczny wie­czór. Roman­tyczny krajobraz.

„Cha­rak­te­ry­zu­jący się bra­kiem reali­zmu życiowego”

To frag­ment przy­to­czo­nej przed chwilą defi­ni­cji. Domy­ślam się, że cho­dzi tutaj głów­nie o tematy podej­mo­wane pod­czas roz­mowy. Zatem jeżeli chce pan być roman­tyczny, poru­szane przez pana kwe­stie muszą, idąc za defi­ni­cją, cha­rak­te­ry­zo­wać się bra­kiem reali­zmu życio­wego. Innymi słowy: musi pan gadać od rzeczy.

„Pobu­dza­jący do marzeń”

To aku­rat jest bar­dzo pro­ste! Kobiety nie­zwy­kle czę­sto gło­śno marzą o posia­da­niu róż­nych dro­gich przed­mio­tów, takich jak sukienki, buty, torebki czy biżu­te­ria. Jeżeli chce pan być roman­tyczny, koniecz­nie — pod­kre­ślam — koniecz­nie musi pan dopil­no­wać, aby kobieta cią­gle marzyła o tych przed­mio­tach. A wia­domo prze­cież, że jeżeli ktoś coś dosta­nie to prze­staje o tym marzyć, prawda? Dla­tego jeżeli pana uko­chana ode­zwie się w te słowa:

- Ah, skar­bie… Widzia­łam dzi­siaj w skle­pie taki piękny pier­ścio­nek! I cał­kiem nie­drogi, wiesz? Ide­al­nie paso­wałby mi do tych butów, które pod­pa­trzy­łam w innym skle­pie. Ależ to były buty! A te buty z kolei ide­al­nie kom­po­nują się z sukienką, którą widzia­łam w cen­trum han­dlo­wym przy ron­dzie. Wiesz któ­rym, prawda? Te takie duże, nie­bie­ske, zapo­mnia­łam nazwy… Ale ta sukienka! Szyta po pro­stu jak na mnie! I miała takie piękne, jaśmi­nowe koronki! Koniecz­nie musimy jutro się tam wybrać! Musisz zoba­czyć ten pier­ścio­nek, ah ten pier­ścio­nek! Kupisz mi go, kochanie?

Musi pan zacho­wać spo­kój, nie­odzowny przy roman­tycz­nej posta­wie, zigno­ro­wać wszyst­kie pułapki zasta­wione w wypo­wie­dzi przez kobietę, które mają na celu zmy­lić deli­katny umysł męż­czy­zny (szcze­gól­nie to pod­stępne okre­śle­nie koloru zie­lo­nego), a następ­nie dla dobra uko­cha­nej oraz dla dobra roman­tycz­nego wie­czoru odpo­wie­dzieć z nie­za­chwianą powagą:

- Nie.

W ten spo­sób wła­śnie kobietę pobu­dza się do marzeń. A nie mówi­łem, że proste?!

„Tajem­ni­czy”

Speł­nie­nie tego warunku jest rów­nie pro­ste co pobu­dza­nie do marzeń, jeżeli nie prost­sze. Wystar­czy po pro­stu być tajem­ni­czym. Oto parę przy­kła­dów z życia wzię­tych, które poka­zują jak można być tajem­ni­czym w związku:

  • Przy­kład #1

[należy zamknąć się w łazience i długo z niej nie wycho­dzić. Cie­kaw­ska natura kobiety nie pozwoli jej zigno­ro­wać takiej tajem­nicy, dla­tego z pew­no­ścią zapyta:]

- Co ty tam tak długo robisz?!

[należy nie­win­nym gło­sem, krótko odpowiedzieć:]

- Nic.

  • Przy­kład #2

[siłą rze­czy w zamiesz­ki­wa­nym przez Was lokum raz na jakiś czas coś się zepsuje. Kobieta, istota strasz­li­wie cie­kawa, na pewno nie powstrzyma się od pytania:]

- Kiedy ty to w końcu naprawisz?!

[zacho­waj poważną minę i odpo­wiedz tajem­ni­czym tonem, jakby Ci nie zależało:]

- Nie­długo.

  • Przy­kład #3

[jeżeli wró­cisz póź­niej­szym wie­czo­rem z nie­win­nego spo­tka­nia ze zna­jo­mymi, kobieta z pew­no­ścią zapyta, aby zaspo­koić swoją wro­dzoną ciekawość:]

- Gdzieś ty był?!

[należy wtedy odpo­wie­dzieć spo­koj­nie, jed­no­cze­śnie dba­jąc o zacho­wa­nie postawy względ­nie wer­ty­kal­nej, aby się nie zdradzić:]

- Nigdzie.

[uwaga, ważne! Jeżeli kobieta, chcąc dać upust swej nie­ogra­ni­czo­nej cie­ka­wo­ści, zacznie dopy­ty­wać się o obec­ność innych kobiet na Twoim towa­rzy­skim spo­tka­niu, na przy­kład uży­wa­jąc słów:]

- A co niby ma zna­czyć ta szminka na kołnierzyku???!!!

[… należy jak naj­szyb­ciej zanie­chać prób speł­nie­nia wymogu bycia tajem­ni­czym, a zamiast tego natych­miast udać się w stronę naj­bliż­szego wyj­ścia ewa­ku­acyj­nego. W sytu­acjach szcze­gól­nie nie­bez­piecz­nych nie należy zbyt pochop­nie wyklu­czać okien jako moż­li­wych dróg ewakuacji.]

„Poetyczny”

To może być już trud­niej­sze do wyko­na­nia, jako, że wymaga kre­atyw­no­ści i umie­jęt­no­ści pisar­skich. Aby speł­nić ten waru­nek, należy jak naj­czę­ściej zachwa­lać urodę naszej wybranki w postaci krót­kich, wier­szo­wa­nych (koniecz­nie rymo­wa­nych) utwo­rów poetyc­kich. Przykład:

Na górze róże
Na dole zboże,
Od Twego stą­pa­nia
Trzę­sie się podłoże.

Sam pan widzi, panie Zbi­gnie­wie, że zarówno bycie roman­tycz­nym w codzien­nym życiu jak i kre­owa­nie odpo­wied­niej atmos­fery pod­czas roman­tycz­nych wie­czo­rów nie jest takie trudne jak mogłoby się to wyda­wać. Mam nadzieję, że odpo­wie­dzia­łem na pana, jak i wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych tema­tem, pyta­nia. Pozdra­wiam ser­decz­nie i życzę wielu roman­tycz­nych wieczorów!

Roman Tyczny

redak­tor naczelny

VN:F [1.9.3_1094]

Czy ten wpis przy­padł Ci do gustu? A może kom­plet­nie zanu­dził? Zagłosuj!

Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
 
1 komentarz

Kategoria: Prywatne | Przeczytano 91 razy | Drukuj ten post Drukuj ten post

 

Zapisz swoje hasła w bezpieczny sposób!

31 lip

O tym jak two­rzyć bez­pieczne hasła już pisa­łem. Spo­sób two­rze­nia bazy dla hasła, a następ­nie mody­fi­ko­wa­nia go w zależ­no­ści od ser­wisu lub kom­pu­tera na który się logu­jemy ma swoje wady i zalety. Do nie­dawna byłem zwo­len­ni­kiem tego sys­temu jed­nak nie­dawno posta­no­wi­łem wypró­bo­wać inny spo­sób two­rze­nia i zapa­mię­ty­wa­nia haseł.

Na począ­tek jed­nak omó­wię krótko naj­waż­niej­szą zaletę i naj­waż­niej­szą wadę sys­temu z bazą hasła. Nie­za­prze­czalną zaletą tego roz­wią­za­nia jest łatwość w zapa­mię­ty­wa­niu haseł. Zapa­mię­tać musimy jedy­nie kilka pod­sta­wo­wych zna­ków oraz zasadę według które two­rzymy hasła. Na doda­tek, uży­wa­jąc tego roz­wią­za­nia posia­damy różne hasła do róż­nych stron inter­ne­to­wych, dzięki czemu osoba, któ­rej uda się wykraść jedno z naszych haseł, nie jest w sta­nie go użyć do zalo­go­wa­nia się na inne por­tale. Nie­stety, jeżeli takiej oso­bie uda się wykraść wię­cej niż jedno hasło, może ona odgad­nąć na jakiej zasa­dzie two­rzone są hasła, co spo­wo­duje, że będzie miała dostęp do każ­dej strony na któ­rym jeste­śmy zare­je­stro­wani. A jeżeli zasada two­rze­nia haseł jest zbyt oczy­wi­sta, do odgad­nię­cia może wystar­czyć jedno hasło.

Czyli co teraz? Naj­pierw zachwa­la­łem tam­ten spo­sób, a teraz go kry­ty­kuję mówiąc, że wcale nie jest bez­pieczny? Nie. Nadal uwa­żam, że jest sto­sun­kowo bez­pieczny ponie­waż szanse, że nasze hasło zosta­nie wykra­dzione nie są zbyt duże. Jeżeli jed­nak jesteś zain­te­re­so­wany innym spo­so­bem zarzą­dza­nia Two­imi hasłami, czy­taj dalej.

Panuje powszechne prze­ko­na­nie, że haseł naj­le­piej nigdzie nie zapi­sy­wać — powin­ni­śmy je pamię­tać i tyle. To jed­nak spra­wia, że nasze hasła nie mogą być zbyt skom­pli­ko­wane (zakła­da­jąc, że uży­wamy innego hasła do każ­dej strony inter­ne­to­wej). Jed­nym z roz­wią­zań tego pro­blemu jest spo­sób two­rze­nia haseł omó­wiony powy­żej (oraz w tym wpi­sie). Innym roz­wią­za­niem jest zapi­sy­wa­nie swo­ich haseł na kartce w taki spo­sób, aby osoba nie­wta­jem­ni­czona nie wie­działa jak z niej skorzystać.

Na takiej kartce można zmie­ścić dzie­siątki, a nawet tysiące haseł.

Uży­wa­jąc strony passwordcard.org możemy za darmo wyge­ne­ro­wać obrazki takie jak ten powy­żej. Każdy wyge­ne­ro­wany obra­zek jest uni­kalny i zawiera inny zestaw zna­ków (sym­bole na górze, liczby po lewej i kolory są stałe). Jak tego użyć do two­rze­nia haseł?

To pro­ste! Na począ­tek usta­lamy dłu­gość hasła i kie­ru­nek odczy­ty­wa­nia. Gdy już usta­limy te dwie rze­czy, naj­le­piej jest ich nie zmie­niać. Załóżmy, że chcemy, aby nasze hasła miały 8 zna­ków, a odczy­ty­wać je chcemy od góry do dołu.

Odwie­dzamy ser­wis Nasza-Klasa, wcho­dzimy w nasz pro­fil, a następ­nie na stronę zmiany hasła. Spo­glą­damy na naszą wyge­ne­ro­waną kar­teczkę i wybie­ramy sobie sym­bol (z pierw­szego naj­wyż­szego rzędu), który będzie sym­bo­li­zo­wał nk.pl. Powiedzmy, że wybie­ram para­sol — znak trzeci od lewej. Moje hasło to ueGLDN25. Nie jest to wyraz, który można zna­leźć w słow­niku, a więc siła hasła wzra­sta. Zawiera zarówno duże jak i małe litery oraz cyfry, co jesz­cze bar­dziej zwięk­sza bez­pie­czeń­stwo. A co naj­waż­niej­sze — hasło możemy w każ­dej chwili odczytać!

Możemy w taki sam spo­sób postą­pić z hasłem do wszyst­kich stron na któ­rych posia­damy konta. Dzięki temu wszyst­kie hasła będą się od sie­bie róż­nić i nawet jeżeli ktoś wykrad­nie jedne z nich, nie będzie w sta­nie odgad­nąć innych według jakiejś okre­ślo­nej zasady, bo tako­wej zasady nie ma!

A jeżeli nasza karta wpad­nie w nie­po­wo­łane ręce? Jeżeli nie chwa­li­li­śmy się na prawo i lewo w jaki spo­sób odczy­tu­jemy nasze hasła, zło­dziej nie jest w sta­nie nic z tego odczy­tać. Dla niego jest to mały skra­wek papieru gdzie znaj­dują się hasła do wszyst­kich stron gdzie masz konta. Ale on nie jest w sta­nie tych haseł odczytać.

A co jeżeli gdzieś zgu­bisz kartę lub ją uszko­dzisz? Zawsze możesz wyro­bić sobie nową! I nie, nie będziesz musiał zmie­niać wszyst­kich haseł ponie­waż jesteś w sta­nie wyro­bić sobie starą kartę. Wystar­czy, że w pra­wym gór­nym rogu strony passwordcard.org wpi­szesz ciąg zna­ków widoczny u dołu karty i wci­śniesz ENTER. Jeżeli nie pomy­li­łeś się przy prze­pi­sy­wa­niu, strona wyge­ne­ruje Ci tą samą kartę, któ­rej uży­wa­łeś wcze­śniej. Dla­tego waż­nym jest, aby numer u dołu karty gdzieś prze­pi­sać i trzy­mać w bez­piecz­nym miejscu.

A jeżeli ktoś znaj­dzie numer naszej karty? Będzie w sta­nie ją sobie wyge­ne­ro­wać, pod warun­kiem, że będzie wie­dział do czego ten numer służy, jaki jest adres strony i, że w ogóle wie „o co cho­dzi”. Ale nawet jeśli sobie ją wyge­ne­ruje to będzie w takim samym poło­że­niu jak osoba, która ukra­dła Ci kartę — nie będzie w sta­nie nic z niej odczytać.

Jak czy­tać z karty

Wpis mógł­bym szcze­rze mówiąc już na tym zakoń­czyć, ale chciał­bym tro­chę roz­wi­nąć kwe­stię usta­la­nia zasad według któ­rych będziemy czy­tać z naszej karty. Otóż nie pole­cam spo­sobu, który przed­sta­wi­łem wyżej — czy­ta­nie od góry do dołu ośmio­zna­ko­wych haseł. Po pierw­sze: będziemy mogli utwo­rzyć tylko tyle haseł, ile jest sym­boli na górze. Po dru­gie: osoba, która będzie znała jedno z Two­ich haseł oraz będzie posia­dała Twoją kartę, z łatwo­ścią odgad­nie w jaki spo­sób odczy­tu­jesz hasła. Co prawda nadal nie będzie wie­działa, który sym­bol odpo­wiada jakiej stro­nie, ale na przy­kład na konto pocz­towe może wła­mać się metodą prób i błędów.

O wiele lep­szym pomy­słem jest odczy­ty­wa­nie haseł w pozio­mie lub po sko­sie. To, czy będziemy czy­tać od pra­wej do lewej czy odwrot­nie, jest już bez zna­cze­nia. Musimy jedy­nie pamię­tać, aby wcze­śniej usta­lić co będziemy robić jeżeli pod­czas two­rze­nia hasła doj­dziemy do kra­wę­dzi karty, a zosta­nie nam parę zna­ków bra­ku­ją­cych. Na przy­kład jeżeli doj­dziemy do lewej kra­wę­dzi karty w linijce trze­ciej to gdzie „pój­dziemy” chcąc dodać parę liter do hasła? Możemy zde­cy­do­wać, że przej­dziemy do początku kra­wę­dzi z pra­wej strony w tej samej linijce albo, że zaczniemy czy­tać dalej od tej samej kra­wę­dzi, ale w linijce powy­żej, i tak dalej. Moż­li­wo­ści jest wiele.

Usta­le­nie sta­łych i nie­zmien­nych zasad co do odczy­ty­wa­nia karty spra­wia, że ilość haseł, które możemy tam zmie­ścić tro­szeczkę się zmniej­sza, cho­ciaż i tak jest ich tam wiele. Nie chcemy prze­cież, aby hasła się powta­rzały. Jeżeli jed­nak mamy dobrą pamięć do tego typu rze­czy, możemy usta­lić, że dla danej strony inter­ne­to­wej czy­tamy od pra­wej do lewej od sym­bolu A, a dla innej strony inter­ne­to­wej czy­tamy od lewej do pra­wej, po sko­sie w górę od sym­bolu B. To sprawi, że zmie­ścimy na kar­cie tysiące haseł, ale raczej łatwo się w tym pogu­bić więc nie polecam ;-)

Utrzy­my­wa­nie karty w dobrym stanie

Kartę naj­le­piej wydru­ko­wać i trzy­mać w port­felu. Jeżeli uży­jesz zwy­kłego papieru, karta będzie cienka i podatna na uszko­dze­nia. Możesz ją zala­mi­no­wać, ale to kosz­tuje. Bio­rąc pod uwagę, że zawsze możesz kartę wyge­ne­ro­wać jesz­cze raz, pro­po­nuję tań­szy spo­sób: wytnij kartę z wydru­ko­wa­nej strony, a następ­nie (lub rów­no­cze­śnie) a) wytnij jesz­cze parę kar­tek o kształ­cie karty, lub b) wytnij kształt karty w tward­szym papie­rze. To wszystko, aby utwar­dzić kartę. Następ­nie złóż czę­ści i dokład­nie oklej wszystko razem bez­barwną taśmą samo­przy­lepną. Gotowe!

Pod­czas odczy­ty­wa­nia haseł sta­raj się nie „jeź­dzić palu­chem” po powierzchni karty. Po jakimś cza­sie może to spo­wo­do­wać powsta­nie smug, zagłę­bień lub innych wska­zó­wek co do tego w jaki spo­sób czy­tasz kartę.

Pomimo, że uży­wa­nie karty to dość bez­pieczny spo­sób, nie chwal się wszyst­kim dookoła co nosisz w port­felu i jak z tego korzy­stać. A już na pewno nie dokle­jaj do tego ety­kieki „moje hasła”. Po pro­stu nie kuś losu.

Oczy­wi­ście ktoś może Cię napaść i kazać Ci odczy­tać hasła z karty. Jed­nak, po pierw­sze: to samo może się stać gdy zapa­mię­tu­jesz hasła, po dru­gie: o ile nie grasz w Tibię, napaść dla haseł jest mało prawdopodobna ;-)

Pod­su­mo­wa­nie

Myślę, że naj­więk­sza wada tego roz­wią­za­nia nasuwa się sama: kartę trzeba mieć cały czas przy sobie, ina­czej nie będziemy w sta­nie zalo­go­wać się na swoje konta. Co wię­cej — cią­głe odczy­ty­wa­nie haseł z karty może spra­wić, że nie będziemy nawet sta­rać się zapa­mię­tać tych haseł, co może oka­zać się zgubne jeżeli stra­cimy kartę i chwi­lowo nie będziemy mieli moż­li­wo­ści jej ponow­nego wyge­ne­ro­wa­nia. Mimo wszystko uwa­żam to jed­nak za bar­dzo cie­kawy spo­sób zarzą­dza­nia hasłami i stop­niowo zaczy­nam zmie­niać nie­które swoje hasła na te z mojej wyge­ne­ro­wa­nej karty.

VN:F [1.9.3_1094]

Czy ten wpis przy­padł Ci do gustu? A może kom­plet­nie zanu­dził? Zagłosuj!

Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
 
Brak komentarzy

Kategoria: IT | Przeczytano 12 razy | Drukuj ten post Drukuj ten post