Archiwa

Jak wygląda najcichsze miejsce na Ziemi?

Właśnie tak:

Autor jednego z blogów, które śledzę napisał dzisiaj o ciekawym artykule o najcichszym pomieszczeniu na świecie. Owe pomieszczenie znajduje się w labolatoriach Orfield w Stanach Zjednoczonych. W pomieszczeniu panuje praktycznie absolutna cisza (wycisza 99,9% dźwięków z otoczenia) tak więc jedynym źródłem dźwięków w pomieszczeniu jest osoba się w nim znajdująca.

Wyobraź sobie – pomieszczenie w którym panuje straszliwa, przenikliwa cisza. Cisza, która sprawia, że zaczynasz słyszeć nie tylko bicie swojego serca (co zdarza się czasem i w normalnych warunkach), ale również pracę swoich płuc i innych narządów.

Straszne? Też tak uważam. Jak na razie człowiek wysiedział tam maksymalnie 45 minut. Osoby skarżyły się między innymi na halucynacje. Podobno nie ma tam również możliwości chodzenia, bynajmniej z powodu braku miejsca. Chodzi o to, że rzadko zdajemy sobie sprawę, że do chodzenia wykorzystujemy również wskazówki dźwiękowe, których w tym pomieszczeniu brakuje.

Chyba nie trudno się domyślić, że bardzo chciałbym złożyć wizytę w takim pomieszczeniu :>

Emotikony a interpunkcja

Jakiś czas temu na Poradni PWN o której pisałem już wielokrotnie, powstała ciekawa dyskusja. Na początek przytoczę odpowiedź Mirosława Bańko na pytanie czy po emotikonach powinno się stawiać kropki i inne znaki interpunkcyjne:

uważam, że tradycyjnej interpunkcji nie należy mieszać z emotikonami (tzn. po różnych „buźkach” kropki, pytajnika itp. już bym nie stawiał)

Zadane też było pytanie czy powinno się emotikony oddzielać od reszty tekstu spacją. Krótka odpowiedź: raczej tak. Ja również zawsze byłem tego zwolennikiem – uważam, że w ten sposób tekst wygląda o wiele czytelniej.

Jako ciekawostkę dorzucę pochodzenie słowa emotikon:

Emotikon: błędnie uważa się, że wyraz ten został utworzony z połączenia emotion i icon, choć pochodzi nie od icon, lecz console, w skrócie con. Konsola (klawiatura + ekran) jest nośnikiem owych emocji przekazywanych w tekście. Słowo konsola jest silnie zakorzenione w tradycji systemu operacyjnego Unix, pod kontrolą którego pracujące komputery umożliwiały użytkownikom dostęp do internetowych grup dyskusyjnych (Usenet), gdzie właśnie narodził się zwyczaj stosowania emotikonów.

Oraz, aby wyczerpać temat, zacytuję inną odpowiedź, która rozwiała moje wątpliwości w innej kwestii:

Szanowni Państwo, czy jeżeli zdanie kończy się ujętym w cudzysłów wykrzyknieniem, to czy między nim a kolejnym zdaniem należy postawić kropkę? Np. …ale w końcu wrzucił je do skrzynki, mówiąc: „Zwyciężę!”(.) Był to okrzyk fatalistyczny, który częściej ludzi gubi, niż ocala. Łączę pozdrowienia W takim zdaniu, jakie Pan podał, kropka jest potrzebna. Gdyby jednak zdanie wykrzyknikowe (albo pytajne) ujęte w cudzysłów było samodzielne, to po zamykającym cudzysłowie nie postawilibyśmy już kropki, np. …ale w końcu wrzucił je do skrzynki. „Zwyciężę!” Był to okrzyk fatalistyczny, który częściej ludzi gubi, niż ocala. Zob. A. Wolański, Edycja tekstów, s. 190–191.

Naprawdę gorąco polecam subskrypcję kanału RSS Poradni. Opublikowali nawet wytłumaczenie czym jest RSS dla osób, które nie miały z tym styczności.

Grudzień czy grudnia?

Pisałem wcześniej o Poradni Językowej PWN. Niedawno pojawił się tam kolejny ciekawy artykuł:

Jak poprawnie piszemy w dacie – pierwszy GRUDZIEŃ czy pierwszy GRUDNIA?

Pierwszy grudnia – jak pierwszy dzień grudnia. Wyjątkiem uzasadnionym tradycją jest fragment piosenki, tzw. Mazurka 3 maja, który w jednej z wersji brzmi: „Witaj Maj! Trzeci Maj!/ Dla Polaków błogi raj!”.

Czy wyrażenie „wszem i wobec” jest poprawne?

Pisząc niedawno jeden wpis chciałem użyć wyrażenia „wszem i wobec”. Najczęściej używam go bez chwili zastanowienia jednak tym razem na chwilę się zawiesiłem. Nie używałem go na piśmie zbyt często, a więc miałem wątpliwości co do pisowni, a konkretnie do tego czy powinienem napisać wobec czy też w obec.

Chwila przeszukiwania Internetu przeniosła mnie do ciekawego artykułu, który rozwiązał moje wątpliwości:

Dająca się obecnie słyszeć fraza wszem i wobec jest współczesną i nieuzasadnioną historycznie innowacją dawnego wszem wobec – skróconej wersji konstrukcji wszem wobec i każdemu z osobna lub podobnych, por. np.:

  • Wszystkim wobec i każdemu z osobna, komu to widzieć należy, oznajmujemy… (Volumina legum, 1732, S.B. Linde)
  • My, Stanisław August, wszem w obec i komu o tym wiedzieć należy,wiadomo czynimy… (Gazeta Narodowa, 1792, S.B. Linde)

To tylko krótki wycinek artykułu – polecam przeczytanie całości. Dowiedzieć się można między innymi:

Najciekawsza zmiana dotyczy znaczenia: otóż pierwotnie obcy to ‘wspólny, społeczny, komunalny’ (stąd np. obcowanie), a dopiero od XV w. ma znaczenie prawie przeciwstawne ‘cudzy’. Dlatego wszem wobec to istotnie ‘wszystkim razem’, choć współcześnie objaśnia się ją już raczej jako ‘wszystkim obecnym’.

Z tego co widzę, Poradnia językowa PWN ma swój kanał RSS. Dodałem już do swojego czytnika, myślę, że może być ciekawie :)

Jak wstawać wcześnie?

Sen. Chyba niemalże każdy kocha spać! Bo jak można tego nie kochać? Czasem jednak musimy wstać o jakiejś strasznej godzinie. Jak to zrobić? Czytal dalej, aby dowiedzieć się, jakie nawyki musisz w sobie wykształcić!

Kładź się wcześniej

Brutalna, oczywista prawda. Niewiele wskazówek z tego wpisu Ci pomoże jeżeli nie będziesz kłaść się odpowiednio wcześniej. Jeżeli zostawisz zbyt mało czasu na sen, organizm nie wypocznie. Z drugiej strony jeżeli poświęcisz zbyt dużo czasu – i tak pewnie będziesz czuć się bez energii.

Nie bez znaczenia są też fazy snu. Najlepiej obudzić się w trakcie fazy REM. Jeżeli wiesz mniej więcej ile czasu potrzebujesz na zaśnięcie, możesz spróbować obliczyć ile potrzebujesz na sen i odpowiednio nastawić budzik. Więcej o fazach snu możesz przeczytać tutaj.

Zajmij się budzikiem

Budzik ma, kolokwialnie mówiąc, przerąbane. Im lepiej wykonuje swoją pracę, tym bardziej go nienawidzimy. Jednak, aby wykonywał swoją pracę jeszcze lepiej, warto poświęcić mu trochę uwagi.

Zastanów się – czy pasuje Ci odgłos Twojego budzika? Czy budzi Cię od razu? Co czujesz po przebudzeniu i czy Ci to pasuje? Niektórzy lubią ustawić jako dźwięk budzika jakąś pełną energii, radosną piosenkę, podczas gdy inni wolą zwykły, prosty, irytujący dźwięk dzwonka (na przykład ja ;)). Poeksperymentuj w wolne dni i zobacz co najbardziej Ci odpowiada.

Jeżeli wstawanie naprawdę sprawia Ci problemy, możesz spróbować troszeczkę bardziej brutalnego sposobu. Jeżeli jesteś pewien, że budzik jest w stanie Cię obudzić, przed snem połóż go w miejscu gdzie nie dosięgniesz go z łóżka. Innymi słowy: będziesz musiał wstać, aby go wyłączyć. Z oczywistych powodów tutaj najlepiej działają najbardziej irytujące dźwięki budzika ;)

Wycisz się przed snem

Nie jest nowością fakt, że trudno zasypia się podczas gdy w głowie kłębią się setki myśli. Idealnie, kładąc się spać powinniśmy mieć w głowie względny spokój, tak, aby móc szybko się zrelaksować i poddać sennej podróży.

Osiągnąć to można na kilka sposobów. Po pierwsze, możesz wieczorem wziąć gorący prysznic lub gorącą kąpiel (wedle uznania). Gorąca woda rozluźni mięśnie, a kilkanaście minut samotności w otoczeniu szumiącej wody uspokoi myśli.

Jeżeli wieczorna kąpiel nie jest rozwiązaniem, rozważ medytację. W Internecie jest wiele artykułów na ten temat jednak sama koncepcja używania medytacji jako sposobu wyciszania jest prosta: usiądź w cichym miejscu i kontroluj swój oddech. Skup się na tym jak powietrze wlatuje do Twoich płuc, jak tam przez chwilę pozostaje, a potem jak z nich wylatuje. Oddychaj powoli i licz każdy oddech. Dręczące Cię myśli powinny w końcu dać Ci spokój dzięki czemu będziesz mógł spokojnie położyć się spać.

Wiele osób siedzi do późna przy komputerze (daleko szukać nie trzeba, jestem tego przykładem ;)). Większość z nas jednak popełnia pewien błąd: po wyłączeniu komputera od razu wędrujemy do łóżka podczas gdy należy odejść od komputera na około dwie godziny przed snem. Nie jestem niestety w stanie nawiązać do żadnego konkretnego badania naukowego, które by to poparło jednak czytałem o tym już tu i ówdzie, a i moi znajomi dość często o tym wspominali. Poza tym – to wydaje się logiczne, nieprawdaż? Dlatego zawsze staraj się zostawić komputer w spokoju na około dwie godziny przed planowanym pójściem spać. Chociaż najczęściej kiedy o tym słyszałem była mowa wyłącznie o komputerze, myślę, że jakakolwiek elektronika z którą wiąże się wyświetlanie obrazu (telewizja, konsole do gier) również się do tego zalicza.

A muzyka? Zależy jaka. Spokojna i delikatna muzyka może Ci pomóc w odpoczynku. To głośna, agresywna muzyka jest bardziej szkodliwa dla snu. Muzyka ma zadziwiające właściwości – może nas pobudzać do działania, poprawiać humor lub skłaniać do rozmyślań. Muzyka agresywna najczęściej dość mocno pobudza, a nie jest to efekt pożądany na dziesięć minut przed snem.

Poruszyłem temat ciszy i dźwięków więc pozwolę sobie go kontynuować. Cały ten podpunkt jest oparty na wyciszaniu się, a więc uspokojeniu myśli i pozbycia się hałasu z otoczenia. To wszystko ma nas zrelaksować jeszcze zanim dotkniemy głową poduszki. Ktoś jednak może spytać po co relaksować się przed snem skoro to sen powinien być czasem relaksu? Cóż, jest w tym trochę racji. Wszyscy jednak chyba wiemy, że sen potrafi być udręką i zamiast się relaksować po prostu czekamy na nadejście świtu. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że w dzisiejszych czasach sen nie jest już wcale czasem relaksu, a jedynie spełnianiem biologicznego wymogu. Rzadko kiedy śpimy wystarczająco długo, a nawet jeśli – rzadko budzimy się wyspani.

Do biegu, gotowi, start!

Są dwie dodatkowe rzeczy, które możesz wykonać przed snem, aby ułatwić sobie pobudkę następnego dnia. Szczerze mówiąc, to od tego punktu powstał ten wpis.

Po pierwsze, jeżeli to możliwe, przed położeniem się do łóżka odsłoń rolety lub zasłony w pokoju. Jeżeli już przebrałeś się w piżamę i zgasiłeś światło to raczej nikt już nie będzie Cię podglądał, a odsłonięte okno sprawi, że rano dostanie się tam więcej światła, a im więcej światła, tym łatwiej wstać (może inaczej: im więcej światła, tym trudniej spać). Jeżeli nie chcesz zostawiać na noc odsłoniętego okna w obawie, że jakaś sowa będzie Cię obserwować, postaw sobie przy łóżku jakąś lampkę i zapalaj ją zaraz po zadzwonieniu budzika. Oczywiście im jaśniejsza lampka, tym lepiej, chociaż bez zbytniej przesady, aby nie uszkodzić sobie wzroku (dlatego zwróć ten reflektor do sklepu).

Po drugie, przed snem wyobraź sobie jak się budzisz rano. I, jak we wszystkich tego typu imaginacjach, musisz to sobie wyobrazić bardzo dokładnie, ze wszystkimi szczegółami. Im dokładniej wyobrazisz sobie siebie wstającego następnego dnia, tym lepiej. Potraktuj to jak oglądanie filmu w najwyższej rozdzielczości w HD.

Wyobraź sobie jak się budzisz z uśmiechem na ustach. Jak leniwie, ale jednocześnie pełen życia, przeciągasz się siedząc na łóżku. Oraz jak, uwaga to ważne, spoglądasz na zegarek na który zawsze spoglądasz po przebudzeniu i jak widzisz na nim godzinę o której chcesz się obudzić. Chcesz wstać o 7:00? Wyobraź sobie jak wstajesz i widzisz na zegarku naprzeciw łóżka godzinę 7:00. I chociaż cała scenka jest bardzo ważna, moment spoglądania na zegarek jest najważniejszy dlatego upewnij się, że jakość jest najlepsza z możliwych. Naprawdę się do tego przyłóż.

A po co to wszystko? Może słyszałeś kiedyś o zegarze biologicznym lub zegarze wewnętrznym. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie dlatego nie będę udawał, że się na tym znam, jednak wiele razy się przekonałem, że powtarzanie sobie słów typu chcę wstać o 7:00, chcę wstać o 7:00… przed snem naprawdę działa. Zaangażowanie nie tylko wewnętrznej mowy, ale i wyobraźni potęguje efekt tej metody.

Jeżeli korzystasz z budzika, staraj się wstawać po pierwszym dzwonku. Nie używaj opcji drzemki, a jeżeli to możliwe, najlepiej ją wyłącz na stałe. Ustawiaj sobie tylko jeden alarm i po przebudzeniu nigdy go nie przestawiaj. Chodzi tutaj o to, aby nauczyć nasz mózg, że dźwięk budzika równa się koniec spania. Uruchomienie drzemki jest kuszące jednak ma jedną dość poważną wadę: możemy niechcący przyzwyczaić nasz mózg, że dźwięk dzwonka wcale nie równa się końcu spania ponieważ jeszcze będzie przynajmniej jedna drzemka. Kiedy już popadniesz w takie myślenie i będziesz wstawał dopiero po pięciu lub więcej drzemkach, bardzo trudno będzie Ci się przestawić z powrotem na właściwy kurs. Dlatego, zanim jeszcze będzie za późno – nastaw sobie jeden alarm i wstawaj zaraz po tym jak go usłyszysz. Nie przestawiaj budzika – nie warto.

Mówi się, że powolna pobudka jest zdrowsza dla umysłu. Podobno powinniśmy budzić się stosunkowo powoli, przez parę minut wpatrując się w sufit i pozwalająć organizmowi się ocknąć. Jeżeli jednak masz problem z wstawaniem, możesz próbować zmuszać się do siadania na krawędzi łóżka ilekroć budzik Cię obudzi. Nie ma wylegiwania się pod ciepłą kołdrą – gdy zadzwoni budzik po prostu usiądź na krawędzi łóżka. Potem, jeżeli dasz radę, wstań, przejdź się po pokoju i zrób parę pompek. Od razu odechce Ci się wracać do łóżka :-)

Podsumowanie

Jeżeli jeszcze nie widziałes tego wpisu, zapraszam Cię do Jak się nie spóźniać?. Ten i tamten wpis są ze sobą dość mocno powiązane dlatego warto przeczytać je jeden po drugim.

Wiele osób uwielbia spać jednak jakoś musimy się zmuszać do wynurzania się spod koca. Mam nadzieję, że ten wpis chociaż trochę pomógł Ci w punktualnej pobudce. Jeżeli masz jakąś inną poradę, którą chciałbyś się podzielić – napisz komentarz!

Jak się nie spóźniać?

Czas. Ten zachwycający i nieuchwytny zarazem twór, który tworem tak naprawdę nie jest bo istnieje od zawsze, pomaga nam w codziennym życiu. Ludzie są całkowicie od czasu zależni. Zawsze byli. I będą coraz bardziej.

A jednak pomimo to niektórzy zdają się mieć problem z Panem Czasem. Uważają go za wroga, kogoś kto zabiera cenne minuty porannego snu i piękne chwile u boku ukochanej bądź ukochanego.

Co prawda nic nie poradzę na fakt, że u boku drogiej nam osoby czas płynie szybciej, mogę jednak pomóc przemienić dotychczasowego wroga w wartościowego sprzymierzeńca.

Dlaczego nie warto się spóźniać?

Szanuj czas innych: na świecie są różne typy ludzi. Niektórzy nigdy nie zerkają na zegarek i nigdy nie martwią się aktualną godziną, niektórzy chcieliby być punktualni, ale im to nie wychodzi, a inni dosłownie wszędzie starają się być dokładnie na czas. Każdy człowiek inaczej traktuje czas i inne ma do niego podejście. Niektórzy na przykład bardzo szanują swój czas i irytują się gdy ktoś, z kim się umówili, spóźnia się. Ktoś postarał się uszanować Twój czas i był punktualny. Odwdzięcz się tym samym.

Oszczędź sobie nerwów: u zdecydowanej większości ludzi spóźnienie powoduje stres. Podczas gdy jednorazowa wzmożona aktywność organizmu i podwyższone ciśnienie krwi Cię nie zabije, to narażanie się na stres kilka razy dziennie, przez cały tydzień nie jest raczej zdrowe. A tak mało potrzeba by wyeliminować stres związany z brakiem punktualności – bądź punktualny!

Miej czas na więcej: zdziwisz się jak wiele doba ma godzin jeżeli wszystko będziesz robił oraz wszędzie będziesz na czas. Od wyrobienia sobie nawyku punktualności już tylko mały krok do organizowania sobie czasu, a to umiejętność, której tak wielu poszukuje.

Bądź traktowany poważnie: przypomnij sobie co (najczęściej mimowolnie) myślisz o osobie, która wchodzi spóźniona do sali podczas gdy Ty dawno zająłeś już miejsce? Notoryczne spóźnianie się, wbieganie do sali w środku spotkania/lekcji było zabawne w podstawówce. Jeżeli chcesz być traktowany poważnie, przestań się spóźniać. Jeżeli chcesz być uważany za osobę odpowiedzialną, bądź punktualny.

A zatem…

Jak się nie spóźniać?

Planuj poniedziałek w niedzielę

Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę mu łeb odcięli.

Ale przynajmniej umarł godnie.

Postaraj wypracować sobie nawyk myślenia o jutrzejszym dniu z wyprzedzeniem. Co musisz jutro zrobić? Gdzie musisz być? Co musisz mieć ze sobą? Co musisz przygotować wcześniej? Wystarczy, że będziesz codziennie zadawał sobie te pytania, a nie będziesz musiał długo czekać na efekty. Po przebudzeniu będziesz pewien co masz dzisiaj do roboty. I nawet jeżeli będziesz miał do roboty dużo, to pomyślisz „ojć, to będzie długi dzień. No, ale takie życie” zamiast „o nie! Od czego mam zacząć! Już jestem spóźniony!”.

Możliwe, że na początku będzie Ci łatwiej jeżeli użyjesz kawałka kartki i długopisu. Wypisz na kartce zadania na jutro, obok umieść odpowiednie godziny i miejsca. To wszystko! Dzięki temu, że to wszystko zapisałeś, Twój mózg w pewnym stopniu to przyswoi dzięki czemu możesz być spokojniejszy o to, co stanie się po następnym świcie. Nie wierzysz? A pamiętasz co się działo w Twojej głowie jak samemu tworzyłeś ściągi na sprawdziany?

Pamiętaj! Nawet najlepiej zaprojektowany organizer nie pomoże Ci zorganizować sobie życia jeżeli nie będziesz miał wystarczającej motywacji, aby go codziennie używać. Co więcej, dostępne są różne style organizerów, kalendarzy i notatników. Na początek radzę kupić zwykły, prosty notatnik. Po jakimś czasie zauważysz jakiego typu tabelki czy listy instynktownie tworzyłeś na kartkach – będziesz wiedział jaki typ organizera będzie Ci najbardziej odpowiadał.

Przygotuj wszystko wieczorem

Jeżeli zastosowałeś się do punktu powyżej, wiesz co musisz na jutro przygotować. Dlaczego nie zrobić tego przed pójściem spać? Spakuj ważne dokumenty do teczki, a książki i zeszyty do plecaka. Pomyśl: czyż nie piękny będzie początek dnia gdy po przebudzeniu się, umyciu i pochłonięciu śniadania po prostu zarzucisz plecak na plecy i wyjdziesz z domu? Bez martwienia się o nic – wszystko przygotowałeś wczoraj wieczorem.

Wychodź wcześniej z domu

To jest bardzo łatwy krok. Jeżeli codziennie spóźniasz się o 5 minut, wyjdź z domu 10 minut wcześniej niż zazwyczaj. Będziesz 5 minut przed czasem! Jeżeli codziennie idziesz tą samą trasą, przed wyjściem z domu sprawdź która godzina. Następnie co jakiś czas zerkaj na zegarek w trakcie podróży, najlepiej gdy będziesz mijał jakieś punkty orientacyjne. Po kilku dniach będziesz wiedział ile czasu potrzebujesz na przejście z punktu A do punktu B, nawet jeżeli będziesz musiał zajść do punktu C i postać chwilę na światłach przy punkcie D.

Podczas podróży zwracaj też uwagę na ewentualne przeszkody, które mogą Cię kiedyś opóźnić. Bardziej ruchliwe ulice, miejsca gdzie jest dużo ludzi, ciaśniejsze ulice, miejsca gdzie często są stłuczki… Zidentyfikuj zagrożenia i bądź ich świadom. Dowiedz się jak często one Ci przeszkadzają w dotarciu na miejsce i ile czasu potrzebujesz na ominięcie ich. Wiedząc to wszystko wychodź z domu odpowiednio wcześnie.

Miej swoje zasady

Niektórzy lubią wypracowywać sobie poranny rytuał. Ten rytuał zazwyczaj zawiera określoną godzinę wychodzenia z domu. Jeżeli jesteś jedną z takich osób, upewnij się, że obrana przez Ciebie godzina jest odpowiednio wczesna na wypadek pojawienia się wpadek ;-) Wykształć sobie pewne punkty kontrolne. Na przykład ja wiem, że się opóźniam jeżeli mam gdzieś być na 9:00, a o 8:15 nie zjadłem jeszcze śniadania.

Osobiście z domu zawsze staram się wyjść na 30 minut przed godziną planowanego spotkania. Do centrum miasta mam kawałek spaceru, ale wiem, że jeżeli wyjdę o wpół do, będę na miejscu zazwyczaj na 10 minut przed czasem. Daje mi to możliwość ochłonięcia po spacerze, przygotowania się do spotkania czy odwiedzenia toalety. Niektórzy starają się być zawsze na czas, czyli jak umówiliśmy się o 12:00, to będę tam o 12:00. Dla mnie taka punktualność to nie punktualność, a spóźnienie. Po prostu czuję się spóźniony gdy jestem gdzieś dokładnie o czasie. 3 minuty to minimum, abym nie czuł się spóźniony, 5 to standard, a 10 to dobra praktyka chociaż nie pasuje do zwykłych spotkań ze znajomymi.

Wstawaj wcześniej

Łatwiej powiedzieć niźli zrobić. Jednak jeżeli masz ewidentne problemy ze wstawaniem, postaraj się położyć wcześniej. Niedługo zostanie opublikowany inny wpis, poświęcony wyłącznie technikom ułatwiającym wczesne wstawanie. Zacznij śledzić nowości na blogu, aby wiedzieć kiedy się pojawi!

Aktualizacja: Wpis Jak wstawać wcześnie? już opublikowany!

O nie! Spóźnię się! Co teraz?

Na początek weź głęboki oddech i ochłoń. Następnie spójrz na zegarek i zastanów się jak dużo się spóźnisz. Nie wiesz? Ha, a gdybyś wyrobił sobie nawyk stosowania się do punktu 3-ciego to przynajmniej orientacyjnie wiedziałbyś ile czasu jeszcze potrzebujesz.

Gdy już oszacujesz swoje spóźnienie, weź kolejny oddech. Koniecznie poinformuj osobę z którą się umówiłeś, że się spóźnisz. Im ważniejsze spotkanie, tym o mniejszych spóźnieniach informuj. Znajomy raczej się nie pogniewa jeżeli spóźnisz się 5 minut, ale osoba mająca przeprowadzić z Tobą rozmowę o pracę może wyrobić sobie o Tobie złe zdanie. Informując odpowiednio wcześnie o spóźnieniu przynajmniej po części się podratujesz.

Gdy wysłałeś już SMSa koleżance żeby poczekała te 15 minut, weź kolejny głęboki oddech, odpręż się, a następnie ze spokojem i opanowaniem, ale stosunkowo żywo… rusz się w końcu! Pamiętaj, aby starać się myśleć logicznie i analizować: co musisz zrobić przed wyjściem? Co możesz sobie odpuścić? Śniadanie jest raczej ważniejsze od kawy, a przygotowanie dokumentów ważniejsze od makijażu. Nie zapomnij tylko głowy wybiegając z domu.

Po wszystkim poświęć chwilę żeby się zastanowić co było powodem spóźnienia. Budzik kolejny raz nie zadzwonił? Współlokator bronił łazienki jak niepodległości? Wyciągnij lekcję.

If you lose, dont lose the lesson.

Czekam już dziesięć minut i nic…

A co jeżeli to druga osoba się spóźnia? Cóż, wszystko zależy od typu spotkania, Twojego związku z osobą z którą się spotykasz i tego jak często Ty się spóźniałeś. Niektórzy używają bardzo prostej strategii: jeżeli ktoś spóźnia się 15 minut to raczej już nie przyjdzie więc można wracać do domu. Ja wiele razy chciałem zacząć się to tego stosować jednak zawsze wstrzymywało mnie jedno: w trakcie spaceru powrotnego, pan lub pani spóźnialska na pewno zadzwoni z pytaniem gdzie jestem. Po chwili rozmowy osoba spóźniona pewnie przepraszała i przekonywałaby mnie, abym wrócił przez co chodziłbym na marne.

Nie powinieneś jednak używać tej taktyki jeżeli sam wcześniej kilka razy się spóźniłeś. To po prostu nieuczciwe.

Jeżeli ktoś notorycznie spóźnia się o 10 minut, wychodź z domu 10 minut później. Będziesz akurat na czas :-) A jeżeli ktoś naprawdę Ci dopiekł, wychodź 15 lub 20 minut później. Niech druga osoba teraz poczeka i zobaczy jak to jest. Możesz również dobijać się do komórki pana lub pani spóźnialskiej – niech wie, że czekasz i, że zaczynasz być zły.

Jak widzisz – sposobów jest dość dużo i wszystko zależy od sytuacji. Jeżeli jednak jest to jednorazowe spóźnienie, najlepiej je zignorować i poświęcić te parę minut na poczytanie książki (dobrze jest mieć jedną zawsze przy sobie!) lub po prostu poobserwować otaczający nas świat.

Podsumowanie

Czas towarzyszył ludziom od zawsze i raczej nie zanosi się na to, aby nagle gdzieś sobie zniknął. Dlatego naprawdę warto przestać z nim walczyć, a zacząć współpracować. Większość sposobów tutaj przedstawionych to nawyki, które musisz sobie wyrobić. A jak przy każdej zmianie nawyków, potrzebna jest motywacja.

Zastanów się: czy naprawdę chcesz w końcu przestać się spóźniać? Czy chcesz w końcu mieć na wszystko czas? Czy chcesz w końcu zorganizować sobie życie? Jeżeli tak, to wiedz, że to będzie trochę trudniejsze od przygotowania jajka na miękko, ale wierz mi: gra jest warta świeczki. Jeżeli nie czujesz się jakoś specjalnie zmotywowany do zmiany, spytaj znajomych czy denerwuje ich Twoje spóźnialstwo. No i przeczytaj raz jeszcze część Dlaczego nie warto się spóźniać? :)