Archiwa

OS X Mountain Lion ogłoszony

OS X Mountain Lion

Jako szczęśliwy użytkownik niektórych sprzętów Apple cieszę się niezmiernie czytając planowane nowości. Jako zorganizowany człowieczek, cieszę się jeszcze bardziej widząc jak dalece idzie synchronizacja różnych sprzętów.

Jednak jednocześnie martwię się też ponieważ grozi nam monopol Apple. A jakikolwiek monopol, nie ważne jak dobrej czy lubianej firmy, nie jest czymś dobrym. Dlatego chociaż nie przepadam za większością sprzętów czy produktów konkurencji, w tym na przykład za systemem operacyjnym Android, po cichu im zawsze kibicuję, aby Apple nie osiągnął monopolu. Google aktualnie ma monopol jeżeli chodzi o większość serwisów internetowych i z tego również wcale się nie cieszę.

Problem z tym wszystkim jednak jest taki, że jeżeli wszystkie zainteresowane firmy będą funkcjonować jak do tej pory – Apple niesamowicie dobrze, reszta bardzo średnio – to moje obawy mogą stać się rzeczywistością.

JU: Pinboard

Pisałem wcześniej o serii wpisów JU (Ja Używam). Nazwa nie jest może doskonała, ale seria służy do wyszczególniania wpisów w których opisuję programy bądź serwisy, których używam i, które mogę polecić.

20120209-010754.jpg

Dzisiaj przyszła pora na serwis Pinboard. Jeżeli znasz serwis Delicous to wiesz już czym jest Pinboard. Otóż oba serwisy umożliwiają tworzenie kolekcji bądź też biblioteki linków online. Linki możemy tworzyć ręcznie poprzez wpisywanie adresu oraz nazwy lub możemy używać skryptozakładki do przeglądarki, aby ułatwić sobie trochę pracę. Pinboard jest też zintegrowany z wieloma aplikacjami mobilnymi.

Po dodaniu linku do naszej kolekcji, możemy być pewni, że już go nie zgubimy – serwis jest oparty na trzech zasadach:

  1. Brak utraty danych.
  2. Niesamowita szybkość.
  3. Użyteczne narzędzia dodatkowe.

Po co więc nam taki serwis? Aby tworzyć swoją biblioteczkę ulubionych linków do których mamy dostęp niezależnie od komputera z którego korzystamy! Linki możemy organizować używając tagów, możemy czynić je prywatnymi, możemy wszystko wyszukiwać.

A co ciekawe, za drobną roczną opłatą, mamy dostęp do archiwizacji. Polega to na tym, że mamy nieograniczony dostęp nie tylko do linków, które zapisaliśmy, ale również i do zawartości tych linków. Tak – strona, którą dodaliśmy do biblioteczki zostaje zapisana na zawsze, nie ważne czy oryginał zostanie usunięty czy nie, kopia pozostaje. Idealne narzędzie dla dziennikarzy lub blogerów, którzy potrzebują szybko zapisać jakąś informację na stałe.

Niestety, serwis jest płatny. Archiwizacja jest dodatkiem opcjonalnym, za który płaci się co rok. Dołączenie do samego serwisu wiąże się z jednorazową opłatą wynoszącą około $10. Dużo? Delicious jest darmowy? Może i jest darmowy, ale nie oferuje tylu funkcji połączonych z taką prostotą.

Jako ciekawostkę dodam, że założycielem serwisu jest Polak, Maciej Ceglowski. Sam serwis naprawdę polecam, zapłaciłem opłatę za dołączenie i ani trochę nie żałuję – dodaję nowe linki do swojej biblioteki prawie codziennie. Nie korzystam na razie z funkcji archiwizacji, ale myślę, że niedługo i to mnie skusi.

Pinboard

Elektroniczne gadżety odporne na wodę? Chyba już niedługo

Jak możemy przeczytać (i obejrzeć) na tej stronie, wygląda na to, że już niewiele dzieli nas od elektroniki, której nie przeszkadza woda.

Wygląda ciekawie chociaż z powodu braku bardziej szczegółowych informacji ciężko zrozumieć na jakiej zasadzie to właściwie działa. Jednak nie wątpię, że to tylko kwestia czasu aż będę mógł z czystym sumieniem wskoczyć do basenu, zapominając, że w kieszeni kąpielówek mam telefon komórkowy.

Przy okazji warto wspomnieć o drugiej ciekawej koncepcji, której rozwiązania zawsze oczekiwałem – bezprzewodowe ładowanie urządzeń elektrycznych. Technologia podobno jest już stosunkowo rozwinięta, należy teraz tylko dostosować ją do masowego użytkowania.

Terminator i Windows

If you love humanity – don’t use Macs. Have you seen Terminator? The Matrix? iRobot? Those sons a female dogs were running Mac OS or Linux for sure. Terminator running Windows would crash so often, it would be silly. Eyes would roll over blue and they’d have to wait for another terminator to reboot them. So if you love humanity – don’t use Macs.

Tak z zupełnie innej beczułki – cytat, który kiedyś znalazłem na jednym forum internetowym.

Windows Mobile’s TellMe vs. Apple’s Siri

TellMe vs. Siri.

Krótki, ciekawy, miejscami nawet zabawny filmik porównujący dwie technologie: Microsoftowy TellMe i Applowską Siri.

Manifesty: Flash Player vs. HTML5

Ciekawe manifesty:

Walka pomiędzy Flash Playerem a HTML5 trwa już od jakiegoś czasu. Nie tak dawna decyzja Adobe o zlikwidowaniu Flash Playera w wersji mobilnej na nowo rozgrzała dyskusję.

Po której stronie barykady pozycjonuję się ja? Uważam, że HTML5 jest przyszłością. Flash znacznie spowalnia komputery z których korzystam, nie ważne czy komponenty, które wyświetlam są napisane poprawnie czy nie. Flash to rownież zagrożenie dla prywatnosci dlatego można mnie uznać za bojownika HTMLa (co nie znaczy, że jestem zwolennikiem otwartej walki pomiędzy tymi standardami – niech czas pokaże, który standard jest lepszy).

Ktoś może mi wytknąć, że Groszoklik jest przecież komponentem Flasha. Tak, jest jednak już dawno chciałem z tego zrezygnować. Klikanie nie działa tak samo we wszystkich przeglądarkach oraz trzeba się mocno natrudzić, aby wstawić jakiś komponent Flasha na swoją stronę poprawnie. Kod podawany przez Adobe jest niezgodny ze standardami W3C – czy tak postępuje firma dla której standardy i otwarty Internet jest naprawdę ważny?

Wracając do Groszoklika – osobiście wyłączyłem Flasha w swojej przeglądarce (nie odinstalowywałem ponieważ czasem jest konieczny do przejrzenia jakiejś strony – znów, czy nie powinienem mieć wyboru zamiast być zmuszany do korzystania z danego dodatku?), a więc dodałem alternatywę w postaci linków otwierających strony w nowym oknie.

Flash Player kontratakuje!

Jakby komuś było mało powodów do wyłączenia bądź usunięcia dodatku Flash Player ze swojej przeglądarki, warto zapoznać się z tym artykułem. Autor pisze w nim o niedawno wykrytej dziurze Adobe Flash Playera. Jednak nie ta dziura jest ważna. Ważny jest sposób w jaki owa dziura została naprawiona:

Because the settings manager is hosted on Adobe servers, engineers were able to close the hole without updating enduser software, company spokeswoman Wiebke Lips said.

Wynika z tego, że ustawienia znajdujące się nie na Twoim komputerze, lecz na serwerze Adobe decydują na której stronie Flash Player uruchomi Ci kamerkę i/bądź mikrofon w komputerze. Ciekawie, prawda?

To jednak nie pierwszy raz kiedy tego typu afera pojawia się w Internecie. W roku 2009 było głośno na temat ciasteczek jakie tworzy Flash Player. Ciasteczka same w sobie są bardzo groźne (więcej szczegółów w zalinkowanym artykule) jednak sposób w jaki się zarządza ustawieniami co do ciasteczek jest bardzo podobny do przypadku powyżej. Otóż, aby zmienić zachowania ciasteczek (lub by je wszystkie usunąć) trzeba było przejść na stronę Adobe. Czyli ponownie – ustawienia, które mają zasięg lokalny (Twój komputer) są przechowywane i zarządzane na obcej maszynie.

Jak się chronić?

Wpis ten zacząłem słowami:

Jakby komuś było mało powodów do wyłączenia bądź usunięcia dodatku Flash Player ze swojej przeglądarki…

Wiele osób jednak na pewno się zastanawia czy w dzisiejszych czasach życie bez zainstalowanego Flash Playera jest w ogóle możliwe. Na szczęście dla nas, HTML5 jest coraz bardziej popularny. Dzięki niemu nie potrzebujemy żadnych wtyczek, aby odtwarzać animacje czy filmiki. Jeżeli dany komponent jest dostępny w wersji obsługiwanej przez HTML5 to wystarczy nam nowoczesna przeglądarka.

Dlatego warto się zastanowić nad odinstalowaniem bądź wyłączeniem dodatku Flash. Ma to, poza wzmocnieniem prywatności, wiele innych zalet, w tym zwiększenie ogólnej szybkości przeglądania Internetu na komputerze. A wady? Cóż, są strony bądź komponenty które wymagają Flasha i już. Warto w takim przypadku mieć zapasową przeglądarkę, która posiada Flasha (jeżeli zdecydujemy się dodatek odinstalować) bądź też wtyczkę do przeglądarki, która będzie dodatek ten włączać w razie potrzeby (jeżeli zdecydujemy się Flasha jedynie wyłączyć).

Ja korzystam z drugiej opcji – wyłączyłem Flasha i używam wtyczki ClickToFlash dla Safari na OS X. Wtyczka domyślnie blokuje wszystkie komponenty Flash i stara się wyświetlić alternatywne wersje, jeżeli są dostępne (np. HTML5). Dzięki temu większość filmów na YouTube odtwarza się bez problemu. A jeżeli gdzieś muszę użyć Flasha, wystarczy kliknąć w miejsce gdzie komponent powinien się wyświetlać, aby go odblokować.

Jeżeli jesteś gotów na zmianę (na lepsze!), te materiały mogą Ci się przydać:

  1. Jak odinstalować Flash Player (ang.)
  2. ClickToFlash Safari.
  3. Flashblock Firefox.
  4. FlashBlock, Google Chrome.

Konwertowanie dowolnej strony WWW na PDF na Maku

Jeżeli masz komputer z systemem OS X to zapisywanie stron internetowych jako PDF jest nieziemsko proste. A wystarczy:

  1. Używając przeglądarki (dowolnej, pod warunkiem, że ma opcję drukowania stron) przejdź na witrynę, którą chcesz zamienić na plik PDF.
  2. Wybierz Plik (File) -> Drukuj (Print…). Nie ważne czy masz podpiętą drukarkę, czy masz jakiekolwiek sterowniki.
  3. W okienku, które Ci się pokaże, w lewym dolnym rogu będzie się znajdował przycisk z etykietką “PDF” ze strzałeczką do dołu. Kliknij na niego, a następnie wybierz “Zapisz jako PDF” (“Save as PDF…”). Wystarczy tylko wybrać miejsce do zapisania i voila!

Do czego może Ci się przydać ten trik? Do mnóstwa rzeczy. Jako pilny student mogę łatwo tworzyć uniwersalne, PDF-iaste notatki z każdej strony na jaką się natknę. A jako często samolotami latający student, mogę łatwo zmieniać swoje bilety na PDFy, dzięki czemu łatwiej jest mi je przenieść do miejsca z którego mogę je wydrukować.

P.S. Ten trik działa w każdej aplikacji, która umożliwia Ci drukowanie ;-)

Właściwy sposób wstawiania plików Flash do stron internetowych

Jeżeli posiadasz własną stronę internetową, wiesz o istnieniu standardów W3C i chcesz, aby Twoja strona ich przestrzegała (brawo!), ale chciałeś kiedykolwiek wstawić na stronę plik Flash (.swf) to najprawdopodobniej wiesz jak wiele nerwów może to przysporzyć.

W skrócie: kod służący do wstawiania plików Flash proponowany przez Adobe oraz powszechnie widoczny w Internecie jest niesamowicie długi, zawiły i nielogiczny, sprawia problemy, a co najgorsze – nie spełnia standardów W3C.

<object
classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" 
codebase="http://download.macromedia.com
/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,0,0"
width="400" height="300" id="movie" align="">
<param name="movie" value="movie.swf">
<embed src="movie.swf" quality="high" width="400"
height="300" name="movie" align="" 
type="application/x-shockwave-flash"
plug inspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"> 
</object>

Strona A List Apart przedstawia lepszy sposób. O wiele czytelniejszy kod, który spełnia standardy W3C:

<object
type="application/x-shockwave-flash" data="movie.swf" 
width="400" height="300">
<param name="movie" value="movie.swf" />
</object>   

Prawda, że widać różnicę? Ten kod ma jednak jeden problem. Przeglądarki typu Internet Explorer czekają na pobranie całego pliku zanim go uruchomią. Przy małych plikach jest to niezauważalne, ale staje się irytujące przy większych. Jednakże autor tej strony przygotował rozwiązanie i na ten problem. Zajrzyj tam, aby dowiedzieć się więcej.

Steve Jobs rezygnuje z pozycji CEO Apple

Steve Jobs, jedna z ikon informatycznego biznesu oraz szef szefów firmy Apple, zrezygnował dzisiaj ze stanowiska.

Wielu analityków finansowych, graczy giełdowych czy też nawet fanów firmy z Cupertino spodziewało się, że ten moment kiedyś nadejdzie. Jednak dla osób nie będących do końca w temacie, pewna panika, którą można wyczytać z niektórych ogłoszeń prasowych, jaka wynikła z tej wiadomości, może być niezrozumiała. Czy słusznie? Przecież szefowie różnych firm, nawet tych największych, kiedyś muszą odejsć. Bill Gates odszedł z Microsoftu, a ten nadal jakoś prosperuje.

Aby zrozumieć te obawy, uzasadnione czy nie, należy zrozumieć, że Steve Jobs nie jest byle jakim szefem. Wbrew pozorom tylko w niewielu przypadkach można postawić znak równości pomiędzy CEO danej firmy a samą firmą. Najczęściej CEO po prostu prowadzi biznes i nie pozwala mu upaść. W przypadku Apple było inaczej. Jobs nie tylko uratował tą firmę od upadku, ale też przez nią realizował swoją wizję cyfrowego świata. Jobs jest niezwykle drobiazgową osobą i mówi się, że nawet wewnętrzne komponenty urządzeń Apple, chociaż końcowi użytkownicy nigdy ich nie widzą, muszą być tak samo piękne i uporządkowane, jak widoczne komponenty. I chociaż Apple zatrudniło niesamowitą ilość grafików, designerów czy marketingowców, nad wszystykim i tak czuwał Steve. On nie tylko upewniał się, że wszystko idzie tak, jak powinno. On angażował się do większości przeprowadzanych czynności, zawsze trzymał rękę na pulsie. I to właśnie dlatego, w tym przypadku można powiedzieć, że Steve Jobs = Apple.

Domyślam się jednak, że to nie wystarczy, aby wyjaśnić niektórym dlaczego zdecydowana część użytkowników urządzeń Apple reaguje w taki, a nie inny sposób. I chociaż części osób nie przekona się nigdy i cały czas będą uważać, że fanboye Apple będą teraz płakać (co innego, że fanatycy Apple mogą coś takiego właśnie teraz robić), to może przynajmniej część osób zrozumie, że Apple ma historię o wiele dłuższą niż od ostatniego boomu na urządzonka spod znaku Apple. I praktycznie od zawsze, Jobs był częścią tej historii. Dlatego właśnie, część użytkowników urządzeń Apple nie tylko podziwia uwagę przyłożoną do każdego szczegółu w wykonaniu – od wystroju sklepu w którym kupiliśmy urządzenie, przez starannie przygotowane opakowanie, do niesamowitej funkcjonalności samego produktu – ale podziwia też osobę dzięki której to wszystko działa w taki sposób, w jaki działa. A szczególnie sprawa ma się właśnie tak w przypadku osób, które korzystały z komputerów Apple na długo przed nagłym wzrostem popularności tej firmy.

Jednak czy odejście Jobsa z Apple naprawdę jest taką tragedią? John Gruber, prowadzący blog Daring Fireball, uważa, że nie (wpis Resigned). Uważam podobnie. Wkład Stevea w Apple był ogromny i ciężko to zastąpić jednak decyzja na pewno nie była nieprzemyślana i na pewno Tim Cook, następca Stevea, na długo przed dzisiejszymi wydarzeniami, podejmował, lub przynajmniej miał bardzo duży wpływ, na decyzje podejmowane w Apple. Dlatego, chociaż wartość akcji Apple może drastycznie spaść, to jakość produktów powinna pozostać na tym samym poziomie – wybitnym. Co prawda Apple i konferencje WWDC nie będą już takie same bez charyzmatycznego człowieczka w czarnym sweterku i jeasnsach, ale należy pamiętać, że Steve ani nie umarł, ani nie odszedł z Apple na dobre (nadal pozostaje pracownikiem firmy). Po prostu będzie go coraz mniej widać.

Ciekawe artykuły na ten temat, jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej: