
Internet. Niby jest jeden – międzynarodowy – jednak jeżeli zechcesz się rozejrzeć, łatwo zobaczysz różne trendy w bardziej narodowych sieciach. Porozmawiajmy więc o „polskim” Internecie.
Jako osoba z generacji Y, która dorastała wraz z Internetem, jestem stałym użytkownikiem tego medium. Staram się jednak nie ograniczać do polskiej strony sieci, ale często – o ile nie częściej – zaglądam na zagraniczne strony. Powodów do tego jest kilka. Po pierwsze, doskonalę czytany język angielski. Po drugie, polskie strony zazwyczaj i tak polegają na publikacjach z zagranicznych stron (na przykład jeżeli chodzi o informacje na temat nowych gadżetów, którymi jestem zainteresowany, ale nie tylko) więc wolę informacje z pierwszej ręki. Po trzecie, i najważniejsze chyba, zagraniczne strony są o wiele przyjemniejsze w przeglądaniu.
Dlaczego tak uważam? Do tej opinii skłaniają mnie dwa czynniki.
Reklamy
Polskie strony internetowe są jeszcze daleko w tyle jeżeli chodzi o szacunek jaki okazuje się odwiedzającemu. Wystarczy spojrzeć na nasza-klasa.pl: użytkownik jest dosłownie bombardowany reklamami, ogromnymi, ruszającymi się, skaczącymi ogłoszeniami, które tylko uprzykrzają korzystanie z serwisu. Porównajmy to teraz z serwisem Facebook. Tam również mamy masę reklam, ale nie odczuwa się ich tak bardzo. Dlaczego? Bo umieszczone są w jednym miejscu, nie są animowane czy przesadnie duże. Dochodzi tutaj oczywiście kwestia prywatności i zbierania danych o użytkowniku, aby wyświetlać mu najodpowiedniejsze reklamy dzięki czemu można sobie pozwolić na taką skromność przy ich wyświetlaniu. Jednakże ten temat zostawię na inny czas.
Duża, bardzo duża ilość polskich witryn internetowych dalej jest uwięziona w przestarzałej strategii wyświetlania reklam: wrzucamy ile się tylko da. Niestety nierzadko oznacza to obecność irytujących animowanych reklam typu Flash, które czasami dodatkowo na nas krzyczą bądź wydają inne rozpraszające dźwięki.
Strategia ta nie jest nastawiona na zwiększenie satysfakcji użytkownika, nie ma nawet na celu znalezienie złotego środka pomiędzy UX (user experience) a dochodami. Liczą się tylko dochody, użytkownik nas nie obchodzi. Zaczniemy się nim martwić kiedy odnotujemy spadek w odwiedzinach.
Czy to naprawdę jest najskuteczniejsza strategia?
Link bait
Ciężko mi wymyślić polski odpowiednik dla tego zwrotu więc wolę własnymi słowami opisać jego znaczenie i kontyuować korzystanie z angielskiego oryginału:
Link bait: zabieg polegający na uczynieniu tytułu jak najbardziej interesującym, aby maksymalnie zwiększyć prawdopodobieństwo kliknięcia w dany link. Krócej, ale bardziej subiektywnie: pułapka na użytkownika.
Aby wytłumaczyć to jeszcze lepiej, posłużę się przykładem. Oto tytuł linka z dzisiejszej strony głównej Wirtualnej Polski:
Najpierw ochłodzenie, a potem… – pogoda na Wielkanoc
Typowy przykład link-bait. Prawda, że od razu ma się ochotę zajrzeć do środka? Przeanalizujmy to zdanie kawałek po kawałeczku:
Najpierw ochłodzenie
Wiosna już nadchodzi, a więc na każdą prognozę zapowiadającą ochłodzenie reagujemy umiarkowaną palpitacją serca. Redaktorzy serwisów takich jak WP czy Onet dobrze o tym wiedzą.
,a potem…
Niedokończone zdanie – och!, jak kusi, aby zajrzeć do środka!
pogoda na Wielkanoc
Jedyna sensowna i wyrażająca szacunek dla użytkownika część zdania. Część, która rzeczywiście zapowiada co znajduje się w zalinkowanym artykule.
Wspominam o szacunku dla użytkownika – czemu? Ponieważ tego typu zabiegi uważam za brak szacunku. Redaktorom chodzi tylko i wyłącznie o ściągnięcie odwiedzającego do tego artykułu, aby wyświetlić następne reklamy. UX schodzi na dalszy plan. Pozwolę sobie zacytować właściwą treść artykułu:
Dwa tygodnie słonecznej pogody z pojawiającymi się lokalnie niewielkimi opadami deszczu i nieznaczne ochłodzenie – takiej pogody możemy spodziewać się do Wielkanocy, w nocy temperatura może spadać poniżej zera. W świąteczną niedzielę czeka nas wyraźne ocieplenie, temperatura będzie wynosiła do 15 stopni, w niemal całej Polsce będzie słonecznie. Sprawdź prognozę na każdy z 15 najbliższych dni!
Niedziela
Województwa dolnośląskie i lubuskie będą w niedzielę najcieplejszymi regionami Polski, temperatura sięgnie tam 16 stopni. Niemal równie ciepło będzie w Małopolsce i na Podkarpaciu – od 14 do 15 stopni oraz w centrum i na północnym zachodzie kraju – od 12 do 13 stopni. Chłodniej będzie nad Bałtykiem, a także w Polsce północno-wschodniej – od 8 do 9 stopni. W całym kraju będzie słonecznie, opady deszczu mogą pojawić się tylko na północno-wschodnim krańcu Polski.
Podczas gdy tytuł sprawia wrażenie jakby Wielkanoc miałaby być naprawdę kiepska pod względem pogody, właściwa treść artykułu mówi nam coś innego. Słowo „ochłodzenie” w tytule pojawiło się tylko dlatego, że w artykule padł zwrot
nieznaczne ochłodzenie
Przeciętny użytkownik po przeczytaniu czegoś takiego jest zadowolony bo dowiedział się, że pogoda na Wielkanoc zapowiada się dobrze. Ale mnie dosłownie nosi bo wiem, że dałem się wrobić serwisowi, że użył mnie, aby wyświetlić nowe reklamy. Czy tak powinna wyglądać praca szanującego się serwisu? Aby użytkownicy czuli się głupio bo dali się złapać na tego typu pułapki?
W poszukiwaniu odpowiedzi
To nie wszystko. Inne znienawidzone przeze mnie serwisy typu odkrywcy.pl oprócz link bait stosują też inne sztuczki, aby powiększyć dochód ze strony kosztem użytkownika. Po pierwsze każdy dłuższy artykuł jest podzielony na kilka stron. Zastanawiałeś się czasem dlaczego tak się dzieje? Aby zminimalizować czas ładowania się strony? Nie. Aby ułatwić czytanie? Nie wiem jak Ty, ale mi o wiele wygodniej czyta się jeżeli wszystko jest na jednej stronie. Co więcej, jeżeli cały artykuł znajduje się na jednej stronie, o wiele łatwiej zapisać go do serwisu takiego jak Instapaper, aby przeczytać go później, nawet bez dostępu do sieci (na przykład w samolocie).
Dlaczego więc artykuły są dzielone na strony? Ponieważ po przejściu na następną stronę Twoja wizyta jest rejestrowana jako zwiększony procent zaangażowania i przywiązania do strony. A takim zwiększonym wynikiem witryna może się pochwalić osobom, które chcą wykupić reklamy. A propos reklam – przy przejściu do następnej strony wyświetlane są nowe reklamy, w tym te, które trzeba było zamykać ręcznie bo zasłaniały pół ekranu. A więc jeszcze większy dochód!
To było po pierwsze. A po drugie? Strony te niezwykle często stosują trik polegający na niesamowitym rozpisaniu się na kilkaset słów. Nie chodzi tutaj jednak o to, aby poruszyć czytelnika czy też zaprezentować mu daną sprawę z wielu stron. A gdzie tam! Chodzi tylko i wyłącznie o to, aby rozwlec artykuł na jak największą ilość pod-stron, aby wyświetlić więcej reklam!
Pamiętam jak czytałem jeden z artykułów na okropnym serwisie odkrywcy.pl – to chyba po tym artykule właśnie nabawiłem się uczulenia do tej strony – który traktował o jakimś nowym odkryciu naukowców, które niby ma ułatwić nam życie (standard). Artykuł ciągnął się na pięć stron chociaż w sumie miał może z 300 słów – większość miejsca oczywiście zajmowały reklamy plus parę obrazków co by użytkownik się nie zorientował, że go naciągamy. Kompletnie rozbroiło mnie jednak coś innego: podczas gdy każda z pierwszych czterech stron kazała sądzić, że naukowcy będą mogli to nowe odkrycie wprowadzić w życie już za kilka miesięcy co sprawiało, że chciało się czytać dalej, to na ostatniej stronie dowiadujemy się nagle, że cały projekt jest nadal tylko teoretyczny, nic nie jest potwierdzone, nic nie jest pewne, a pierwsze prototypy powstaną pewnie za dziesięć lat.
Super, właśnie zmarnowałem cztery minuty swojego życia podczas gdy właściciel strony na nich zarobił.
Szczera wymiana?
Jak więc powinna wyglądać strona, która szanuje swoich użytkowników (odwiedzających)? Idealnie nie powinna zawierać reklam jednak nie zawsze jest to możliwe (strona jakoś musi się utrzymywać). Reklamy powinny być jednak wstawione w sposób kulturalny, który nie przeszkadza w czynności dla której daną stronę odwiedziliśmy – aby ją przeczytać.
Co więcej, jeżeli odwiedzam stronę z reklamami i ją przeglądam, oferuję coś, co mogę zaoferować: swój czas przez który mogę zerknąć na reklamy i rozważyć kliknięcie w nie. Mam jednak prawo oczekiwać czegoś w zamian – wartościowej treści. Po to przecież odwiedziłem tą stronę. Jeżeli spędzam kilka minut na przeczytanie artykułu i jestem dosłownie zmuszany, aby wyławiać właściwą treść spomiędzy gąszcza reklam tylko po to, aby dowiedzieć się, że tak naprawdę cała nowinka o której czytam nie ma większego sensu bądź nie jest wcale taką nowinką (patrz mój przykład o artykule na odkrywcy.pl), to mam prawo uważać, że zostałem okradziony. Nie ma tutaj mowy o uczciwej wymianie – zostałem naciągnięty. Tytułem linka obiecano mi coś ciekawego przez co zaoferowałem swój czas i swoje gałki oczne do oglądania reklam. Nie dostałem jednak nic wartościowego w zamian.
Ktoś może powiedzieć, że przecież taki jest cel tychże witryn – maksymalizowanie liczby odwiedzin. Hm, ja zawsze sądziłem, że zainteresowanie czytelnika czymś ciekawym :-)
Miecz obusieczny
Można odnieść wrażenie, że polskie strony zamiast starać się dokonywać z nami uczciwych wymian, walczą z nami, aby nas oszukać. Używają przestarzałej strategii o której wspomniałem, aby wykorzystać nas do zarobku, nie dając nic w zamian.
Ta strategia jest jednak jak miecz obusieczny – można ją wykorzystać przeciwko napastnikowi. Apeluję do Ciebie, mój drogi czytelniku, którego szanuję i staram się świadomie nie wykorzystywać żadnych z opisanych wyżej sztuczek, abyś dołączył do mojego bojkotu stron internetowych o niskiej wartości. Stron, których celem nie jest zainteresowanie użytkownika i dostarczenie mu wartościowych treści, a raczej maksymalne zwiększenie dochodów. Nie idź na kompromisy, nie zgadzaj się na wykorzystywanie tego typu sztuczek przeciwko Tobie. Nie odwiedzaj tego typu stron, szukaj alternatyw. Przykładów „złych” stron mógłbym podać mnóstwo: WP, Interia, Onet, odkrywcy.pl – ale nie chcę Cię uprzedzać.
Możesz powiedzieć, że już teraz uprzedziłem Cię do Wirtualnej Polski. Ale zastanów się – kiedy ostatni raz przeczytałeś na niej coś naprawdę wartego uwagi? Coś, co było na tyle interesujące, że pamiętałeś o tym nawet kilka dni po lekturze? Zgaduję, że nic takiego tam nigdy się nie pojawiło.
Pogoda na Wielkanoc? Po co czytać artykuł – wystarczy sprawdzić prognozę pogody w odpowiednim serwisie. Tam przynajmniej wiesz czego oczekiwać.