Ja chyba jednak coś mam do okresowego grzebania w wyglądzie tego bloga – co jakiś czas nachodzi mnie ochota, aby kompletnie przeredagować bloga i wszystkie jego aspekty – motyw graficzny, sposób pisania, tematykę oraz techniczne zabawki działające w tle, nie widziane przez czytelników.
Cztery dni temu ten czas nadszedł ponownie. Tym razem oszczędziłem jednak tematykę chociaż planuję zmienić trochę styl pisania, a szczególnie starać się, aby blog był trochę bardziej kolorowy oraz żywy. Najlepszym przykładem tego jest ten gigantyczny obrazek nad tekstem – wcześniejsza wersja bloga nie zawierała żadnych obrazków poza moim zdjęciem i awatarem, podczas gdy tutaj na samo „dzień dobry” ładuje się ten kolos.
Co było powodem do zmiany? To, że nie mogłem sprawić, aby wersja mobilna bloga działała jak należy. Przesiadując nad kodem strony coraz bardziej zdawałem sobie sprawę, że nie jestem do końca zadowolony z oprawy graficznej i sposobu działania bloga. Podczas tworzenia stron moim celem zawsze jest prostota i piękno połączone z funkcjonalnością. Stara wersja bloga może i wyglądała na prostą jednak z biegiem czasu musiałem dodawać coraz to więcej linijek kodu, aby utrzymać wszystko w kupie.
Zainteresowałem się więc tak zwanym responsive design. Ten sposób tworzenia stron internetowych cechuje się tym, że daną stronę można oglądać na praktycznie każdym medium, a pozostanie ona czytelna i atrakcyjna. Czy udało mi się spełnić ten cel? Jeżeli czytasz to używając komputera, spróbuj drastycznie zmniejszyć szerokość okna przeglądarki i oceń sam :)
Jest to chyba największa zmiana na moim blogu od kiedy przestałem go tworzyć ręcznie, odkrywając świat oprogramowania do blogów (ach, stare czasy!). Webmastering traktuję jako hobby do którego siadam tylko jeżeli nie mam nic innego do roboty. Jestem też samoukiem i uczę się na błędach. Dużo wiedzy nadal mi brakuje, ale niech mnie – jestem bardzo zadowolony z tej wersji!
W tej chwili w tle działa wiele zabaweczek z których również jestem bardzo zadowolony. Sam blog nadal opiera się na platformie blogowej WordPress. Analizą wizyt użytkowników zajmuje się standardowo Piwik. Piszę przy użyciu Markdown. Do tego dochodzą wtyczki do WordPress’a, które mają różne zadania – od tak skomplikowanych jak utrzymywanie bezpieczeństwa, do tak prostych jak poprawne wyświetlanie polskiej daty. To jednak nie wszystko. Nie mogę pominąć najnowszej, pachnącej jeszcze świeżością zabaweczki.
Skeleton. Ta świetnie zorganizowana i gotowa do użycia struktura, czy też wręcz szkielet, jest w dużym stopniu odpowiedzialna za aktualny wygląd bloga oraz całkowicie odpowiedzialna za jego mobilność i reakcję na medium w jakim strona jest wyświetlana. Wspominałem wcześniej o eksperymencie, który możesz przeprowadzić – siedząc przy komputerze zmień szerokość okna przeglądarki – układ graficzny zareaguje natychmiast. Obrazek się zmniejszy, tekst dostosuje się do dostępnego miejsca, a pomniejsze elementy przesuną się, aby zachować odpowiednie odstępy.
Jak widać lista zmian jest imponująca. Do wersji na komórkę oraz na tablet, na duże i małe ekrany dochodzi jeszcze wersja do druku, która nie jest może dzisiaj już zbyt często używana, ale jest niesamowicie prosta i skupiona całkowicie na tekście, który chcemy przeczytać. A skoro mówimy już o wersji strony skupionej całkowicie na tekście – zintegrowałem bloga z serwisem Instapaper (przyciski widoczne na końcu każdego wpisu „Przeczytaj później”). Jeżeli jeszcze nie posiadasz tam konta – gorąco zachęcam!
Najbardziej nieprawdopodobne jest to w jak krótkim czasie udało mi się to wszystko osiągnąć. Niecałe cztery dni temu zacząłem pracować nad zmianami. To głównie dzięki strukturze Skeleton udało mi się zrobić to tak szybko. Sądziłem, że używanie tego narzędzia będzie bardzo skomplikowane i stracę dużo czasu na naukę. W rzeczywistości już po 15 minutach rozumiałem jak to działa i zabierałem się do pracy. Niesamowite.
Na tym kończę pierwszy wpis nowej wersji bloga. Bloga, który ze starą wersją ma niewiele wspólnego, oprócz treści, nazwy oraz – oczywiście – autora. Witam na nowym blogu – Plogu – w nowej oprawie graficznej: Szary Czytelnik.