Życie to loteria

Skończyłem właśnie oglądać film „Skazani na Shawshank”. Możecie się do mnie przyczepić, że obejrzałem go dopiero teraz pomimo iż jest to klasyka – nieważne. Jednak, jak każdy świetny film, skłonił mnie do przemyśleń. A o czym? Głównie o życiu. I naszej przyszłości.

Jestem teraz na trzecim roku studiów. Przede mną czas na rozwinięcie skrzydeł, znalezienie pracy, założenia rodziny. Długa droga do tego, ale już się na niej znalazłem. I zacząłem się zastanawiać – czy po to żyję? Po co w ogóle żyję?

Pytanie oklepane, wiem. I często zaczyna się w tym momencie dyskusja, że powinienem rzucić wszystko i wyruszyć w podróż życia, że potem będę żałował, że tak szybko rzuciłem się w korporacyjny wir pracy za biurkiem. Ale czy to pewne? Skąd mam pewność, że będę tego żałował? Może praca za biurkiem jest najlepszą rzeczą, która może mi się przytrafić w życiu? A może najgorszą?

Jestem pewien, że jest wiele osób, które za młodu wyruszyły w świat jedynie z małą teczuszką pod pachą, nie przejmując się żadnymi schematami, przyjętą drogą rozwoju. I większość z nich zapewne nigdy nie oglądała się za siebie. Ale jest też pewnie część, która pożałowała. Pożałowała wybranej przez siebie drogi. Która wolałaby zostać za biurkiem, pod krawatem. Której zabrakło spokojnego, zorganizowanego życia.

Nie twierdzę tutaj, że życie według generalnie przyjętych schematów – studia, praca, kariera, rodzina – jest lepsze od życia wbrew systemowi, przeżywania przygody. Twierdzę jednak, że tak naprawdę bardzo długo nie wiemy co chcemy robić w życiu. A konkretnie – nie dowiadujemy się tego aż do ostatnich lat życia.

Człowiek dorasta przez cały czas. Tak jak osiemnaste urodziny nie oznaczają, że jesteśmy dorośli, tak i czterdzieste nic nie znaczą. To tylko numerek, średnia wieku biologicznego wyciągnięta ze wszystkich organów Twojego ciała. Mózg dorasta o wiele wolniej. I dlatego właśnie tak późno się dowiadujemy co chcemy w życiu robić.

Jak myślisz – dlaczego dzisiaj mówi się tak często o kompletnym przebranżawianiu? Zmiany zawodu z księgowego na sportowca? Informatyka na specjalistę od wizerunku? Ponieważ dorastamy przez całe życie. Ponieważ bardzo długo zajmuje nam upewnienie się co chcemy w życiu robić.

Tak mi się przynajmniej wydaje. Jestem młody, a więc wiem o życiu mało. Wydaje mi się jednak, że jako młodzi ludzie – mam tutaj na myśli wiek przed-starczy – ciągle próbujemy odgadnąć jakie życie prowadzić, co w nim robić. I dopiero pod koniec, kiedy ogarniamy wzrokiem i wspomnieniem całe nasze życie, stwierdzamy czy robiliśmy to, na co mieliśmy ochotę. I nie ważne czy siedzieliśmy za biurkiem czy zwiedzaliśmy świat – dopiero na stare lata ocenisz czy to, co robiłeś, było tym, o czym zawsze marzyłeś. To nie jest sprawiedliwe, ale tak jest. Musisz zgadywać i podjąć ryzyko.

Bo życie to loteria. I dopiero przed końcem dowiesz się czy wygrałeś.