Miesiąc bez Facebooka?
Facebook. Wydaje się, że to zwykła strona internetowa, którą od czasu do czasu odwiedzamy, na której zamieszczamy swoje zdjęcia, poprzez którą rozmawiamy ze swoimi znajomymi. Zadaj sobie jednak pytanie – jak często zaglądasz na tą stronę? Raz w tygodniu? Wątpię. Kilka razy w tygodniu? Myślę, że częściej. Codziennie? No, to już bliższe prawdy chociaż większość z nas sprawdza co nowego u znajomych raczej jeszcze częściej – kilka razy w ciągu jednego dnia.
Po zadaniu sobie tego pytania wpadłem na pewien pomysł, a mianowicie na pomysł eksperymentu. Otóż planuję sprawdzić jak bardzo nasze życie uzależniło się od tego serwisu. Jak zamierzam to zrobić? Facebook oferuje opcję tymczasowego wyłączenia konta. Zamierzam z tego skorzystać – na jeden miesiąc.
Co zamierzam sprawdzić?
Ogólnie mówiąc – jak bardzo jesteśmy od tego serwisu uzależnieni. Bardziej szczegółowo – chcę sprawdzić ilu moich znajomych tak bardzo polega na „systemie komunikacji Facebookowej”, że będzie miało problem ze skontaktowaniem się ze mną przez ten miesiąc (O, nie mogę wysłać Pawłowi wiadomości na fejsie, to wyślę mu maila. Ale zaraz, jaki on ma adres? E, to napiszę mu SMSa. Hmm, tylko gdzie ja podziałem jego numer…).
Inną ciekawą rzeczą do sprawdzenia będzie to ile ominie mnie przyjęć urodzinowych, wspólnych wypadów do pubu i innych. Bo przecież na Facebooku tak łatwo kogoś zaprosić, nie trzeba się nawet zbytnio zastanawiać kogo zapraszamy. Zaznaczamy parę ptaszków na odwal i wysyłamy wiadomość. Okaże się na które przyjęcia zostałem zaproszony „po prostu”, a na których przyjęciach naprawdę byłbym mile widziany ;-)
Znajomym z niebieskiego serwisu przypominam o podstronie Kontakt na tym blogu. Szczęśliwym przypadkiem miesiąc przerwy od Facebooka obejmie okres w którym muszę oddać parę zaliczeń na zajęcia, a więc wychodzi na pożyteczne z pożytecznym :-)

